Fanów twórczości jest obecnie

czwartek, 18 grudnia 2014

Syrena Słowiańska- już wkrótce na rynku wydawniczym! Dziś przeczytajcie przedmowę do książki dr Agnieszki Kuniczuk- Trzcinowicz- badacza literatury

Syreni śpiew nie zawsze wieszczy zgubę… słów kilka o poezji Darii Galant
      Biorąc do ręki tomik poetycki Darii, czyniłam to z pewnym strachem: znam Darii powieści, znam Darii wrażliwość, znam samą Darię. Ale poezja… tę znam mało, zawsze bliższa mi była proza. Czy zatem czytając tomik Syrena Słowiańska powinnam się odnosić do doświadczeń i uczuć, które tkwią we mnie po lekturze Południcy czy Sióstr Opposto, przykładać do interpretacji wiedzę o autorce, a może… zwyczajnie zacząć czytać i zobaczyć, co z tego wyniknie…
Syrena Słowiańska to zbiór kilkudziesięciu wierszy, które można odczytywać wielorako. Skupiając się na tytule tomiku i zdając się na jego prowadzenie, na pewno będziemy oczekiwali historii o niespełnionej kobiecie, która jest skłonna poświęcić wszystko dla ukochanego, jak w baśni Andersena. A niespełnienie, czy raczej oczekiwanie na spełnienie emanuje z wierszy Darii. „Chciałam/Byś chciał /tak mocno/jak ja” – te słowa mogłyby być mottem tomu. Ale to nie znaczy, że wiersze w nim zawarte są przygnębiające, smutne czy przepełnione nieszczęściem. Darię interesuje raczej przeżycie, chwila, która określa wnętrze człowieka, kształtuje jego egzystencję. Nie ma w tych utworach pielęgnowanej nienawiści czy gorzkiego przeżywania niepowodzeń miłosnych (Wybaczam lasom/Ich wielkie cienie/Wybaczam tobie-/Moje cierpienie). Znajdziemy w nich natomiast mądre skupienie na własnym wnętrzu, przyzwolenie na przeżywanie wszystkiego w taki sposób, na jaki pozwala indywidualna wrażliwość. To rzadkość w dzisiejszym świecie, ustanawiającym „jedynie prawdziwe” standardy, celebrycki styl życia wymuszający plastikowy uśmiech na twarzy. Syrena Słowiańska jest inna. Przede wszystkim ma słowiańską duszę, która już tak wiele razy objawiała się w twórczości Darii Galant. Poza tym – choć znamy jej pochodzenie, to nie znamy jej tożsamości. Dzięki temu możemy – jako czytelnicy – odczytywać jej historię jako własną, co zdecydowanie poszerza krąg interpretacji. To skrywanie tożsamości powoduje także uwypuklenie cech charakterystycznych dla całej twórczości autorki: tajemniczość, odrobinę magii, zwrócenie się do cech i zjawisk uniwersalnych, ale nadawanie im rytu indywidualnego. I to wszystko stanowi o wartości zaprezentowanej poezji. Autor, który ma własny styl, trzyma się go konsekwentnie, nie podąża za modą, pielęgnuje to, co dla niego najwłaściwsze i najlepsze jest godny zaufania, jest godny czytania… A śladów tego stylu w Syrenie Słowiańskiej dużo. Najbardziej cieszy, że wciąż obecna jest rzeka. W wierszu spotykamy jej wielokrotnie definiowany obraz, potęgujący niezgłębione tajemnice bytu, prowokujący do stawiania nowych pytań i… nie oczekiwania na odpowiedzi. Rzeka staje się sposobem na mówienie o wrażliwości, pragnieniach, przemijaniu. Przez jej płynące w wierszach Darii nurty uczymy się bycia wrażliwymi i skłonnymi do zadumy.
W zaprezentowanych wierszach widać, co najbardziej ukochała pisarka, co jest jej bliskie. Kto zna jej wcześniejszą twórczość, nie będzie jednak do końca usatysfakcjonowany. Bo dlaczego wiersze noszące podtytuł „poemat” są tak krótkie? Tytuły dają nadzieję na coś obfitszego, złożonego, a tymczasem kończą się tak szybko. No i dlaczego wciąż w tych wierszach tak mało koni? Czy ta miłość realizowana może być tylko w rzeczywistości pozapoetyckiej? Brakuje tego, brakuje… Ale czyż można odczytać te słowa jako zarzut wobec autorki? Nie, raczej jako zachętę do tworzenia. Bo strach mija, jak się te wiersze czyta, a proza, choć dalej ulubiona, może chwilę poleżeć na półce, gdy śpiewa syrena słowiańska.
                                                                                  dr Agnieszka Kuniczuk- Trzcinowicz

Bratysława, grudzień 2014

Brak komentarzy: