Fanów twórczości jest obecnie

sobota, 7 listopada 2009

Kobieta o oczach płynącej rzeki

Odeszedł więc do niej. To znaczy znalazł ją, bo szukał.
Dziewczyna, która zamieniła się w olchę, nie miała wątpliwości- nie była tą. Chociaż mówił, że jest dla niego ważna. Ale nie była tą. I czuła to, nawet, kiedy między nimi było dobrze.
Bo takie rzeczy odczuwa się ponad miarę. Odczuwa się fragmentami duszy. Elementami ciała. Odczuwa się, jakby ciało i serce miało znaleźć gdzieś inną przystań.
"A on był dla mnie wszystkim"- szumiała olcha.- "A on był dla mnie wszystkim"

Znalazł kobietę swoją. Od razu to poczuł. Nie miał wątpliwości i nie miał czasu, aby tracić go na przyglądanie się kobiecie. Chociaż rozum mówił: zobacz, dusza, która przemierzyła już setki istnień i kilometry rozmaitych dróg, wiedziała, że to ona.

Poczuł od początki, że ja kocha. Tak mocno i tak na zawsze. Szukał jej przez swoje życie, nawet o tym nie wiedziąc. Ale zawsze było mu tęskno. Nie wiedział do kogo. Nie wiedział za czym.
Gnało go.
Dokąd?
Gnało nieustannie. Niepokój i tęsknota. Wszystkie te jego uczucia zanikły od razu, kiedy dotknął dłoni tej kobiety.
Chciał zostać- tu, przy niej.
- Nie pozwól mi nigdy odejść - powiedział.- Bo jestem twoim mężczyzną. Należę do ciebie. Odczuwa to moje serce i ciało.
- Zostań zatem- odpowiedziała kobieta o oczach płynącej rzeki.

Brak komentarzy: