Fanów twórczości jest obecnie

czwartek, 24 września 2009

wnętrze twórcy- rozmowa z pisarką

Rozmawia Zosia Kosmala:

Zosia Kosmala: Kim jest twórca?
Daria Galant: Kimś bardzo wrażliwym. W pewnym sensie eterycznym.
ZK: Ale znam takich, co twardo stąpają po ziemi...Niektórzy są nawet wulgarni.
DG: To zachowanie. Wnętrze człowieka tworzącego natomiast, postrzega świat inaczej od ziemskich wojowników. I nie ma znaczenia materia, w której twórca tworzy. Czy jest on profesjonalistą (tj. zarabia na życie swoją twórczością), czy amatorem (robi to jako hobby).
ZK: Kiedy twórca jest profesjonalistą? Kiedy jest w telewizji, są z nim wywiady itd?
DG: Twórca jest tylko wtedy, kiedy ma swoich odbiorców. Odbiorców swojej wrażliwości. Jeśli ktoś za nim idzie, słucha, czyta czy ogląda, to znaczy, że jego sztuka przemawia. Ma zatem swój cel. Cel w sztuce jest najważniejszy. Bezcelowość - jak w życiu- to dryfowanie bezwiedne.
ZK: U ciebie jak jest z celem?
DG: Cel pisanie samo w sobie, był od zawsze. Odkąd sięgam pamięcią. Odkąd sięgam pamięcią miałam czytelników i odbiorców, nawet jako dziecko. To mnie cieszyło. Działo się to wszystko automatycznie. Dzięki temu moje powieści, wiersze i opowiadania żyły. Nigdy nie siedziały w szufladach.
ZK: Lubisz samotność?
DG: Bardzo. Włoska pisarka Oriana Fallaci powiedziała, że samotność pisarza jest przepełniona wyobraźnią. Pełno w niej ludzi, słów, wydarzeń. Kiedy jestem sama nigdy nie czuję się sama. Kiedy pisze, to jestem z moimi bohaterami, ich emocjami, ich światem. Bardzo mnie to pochłania i fascynuje. Natomiast kiedy nie piszę, jestem ze sobą, ze swoim wnętrzem, ze swoją duchowością. Jestem ze swoimi dziećmi, co uwielbiam. Ze swoimi końmi. Wśród swoich książek i swojej przestrzeni.
ZK: Potrzebujesz swojej przestrzeni?
DG: O tak. Bardzo. Jestem średnio towarzyska. Lubię przebywać tylko z bliskimi mi osobami. Marnują moją energię pobierzne kontakty lub ludzie, którzy nic nie wnoszę do życia innych ani swojego. Takie kontakty są dla mnie monotonne. Męczę się, więc ich nie wzniecam. Uwiebiam natomiast ludzi o, tak to nazwę, słońcu w środku. Oni wcale nie są na pierwszy rzut oka radośni i entuzjastyczni. Mogą być nawet małomówni. Ale mają w sobie to coś. Te prawdę, która daje mi tyle spokoju i siły, kiedy ją odnajduję w drugim człowieku.
ZK: A samotność z mężczyzną?
DG: Ukochanym i najbliższym- piękna. Kiedy jest zrozumienie, miłość i wspieranie. Bo ukochany mężczyzna też przecież ma słońce w swoim wnętrzu.
ZK: Dziękuję za rozmowę

Brak komentarzy: