Fanów twórczości jest obecnie

wtorek, 9 czerwca 2009

Eos

Ostatnio dowiedziałam się od znajomej Beaty, poetki- o śmierci ogiera o imieniu Eos, który był towarzyszem Ludwika Maciąga- malarza, nazywanego współczesnym Kossakiem. Ludwik odszedł dwa lata temu, za nim - jak widać- podążył czteronożny przyjaciel.
Eos był ogierem arabskim. Do swoich póżnych lat podróżował z Ludwikiem po Polsce w sentymentalnych wyprawach. Ludwik otwierał swoje wernisaże z grzbietu Eosa. To koń, który był towarzyszem artysty we wszystkich aspektach drogi przez istnienie. Był nawet na jego pogrzebie.
Słyszałam od ludzi, którzy związani byli z Maciągiem, że po śmierci malarza, Eos tułał się, następnie wylądował na pastwiskach w jakiejś stajni.
Dwa lata temu już słyszałam, że był wynędzniały i schorowany. Zaniedbany i opuszczony.
Czy to przez tęsknotę za swoim towarzyszem, czy przez ludzkie niedopatrzenia?
Teraz, jak wierzą Indianie, galopuje wolny po wiecznych łąkach. I z pewnością jest bardziej szczęśliwy, niż w końcówce swojego zasłużonego i zacnego końskiego życia.

Brak komentarzy: