Fanów twórczości jest obecnie

czwartek, 18 czerwca 2009

Chłopiec i koń

Jest taka historia, która jest piękna. Ale i tragiczna zarazem. Są w niej zmagania. Są w niej wartości. Dramaty. I ludzkie. I konne.

Są w niej ludzie źli, upajający sie podłością, małymi poglądami, zazdrością.



I są w niej tacy, którzy rozumieli swoje serce i serce wyznaczało im drogi po odmętach życia.



Chłopiec kochał konie od zawsze i miał do nich magiczny stosunek.

Konie kochały jego. Szanowały jego człowieczeństwo, chociaż człowieka nie szanują. Boją się jego destrukcji. Człowieczego myślenia, które, jak prąd śmierci, przechodzi przez ich stepowe, wietrzne umysły.

Ale ten chłopiec miał wyznaczony tor przez los, który splatał go z tymi zwierzętami w sposób, którego nie da się wyjaśnić.



W tym samym czasie, gdzieś indziej, był koń. Nazywano go Złotym Ogierem. Był piękny. Utalentowany. I bardzo dumny.

Do człowieka podszedł ze zrozumieniem, bo miał odwagę w swoim stepowym sercu. Nie bał się złych zamiarów. Nie czuł momentu grozy i zimnego cienia nad sobą, kiedy przepływały przez niego myśli czlowieka.

Ale człowiek to wykorzystał do swoim niecnych celów. Niecnych, bo windujących rozhulane ego człowiecze na najwyższe kondygnacje przestrzeni w relacjach człowiek- natura.



Został bardzo skrzywdzony. Stał w boksie, swojej celi darowanej od bogatego człowieka, rozmyślał nad niedolą.

"Zabij mnie człowieku, jestem dumny. Mam serce z wiatru i nie dam się rozszarpać na kawałki ludzkiego mięsa. Jestem koniem. Synem wiatru. Echem stepu."



Potem Złoty Ogier zamieszkał z pewną kobietą w dziwnym i dalekim kraju. Najpierw w jednej stajni. Tam było mu zimno. Ludzie. Ich myśli. Kobieta zabierała go do lasu na długie wycieczki. Tam czuł się dobrze.

"Wierzę w ten las" - mówił podczas wypraw. Ona uśmiechała się nieznacznie.

"Las kryje nas od tych wszyskich myśli" - odpowiadała wtedy.

"Odczuwasz te myśli? "- dziwił się i ucieszył jednocześnie.

Potakiwała.

Wtedy otworzył swoje serce.



Potem kobieta przeniosła się ze swoimi dziećmi do domu blisko rzeki. Tam było ciepło.

" Nie ma myśli człowieczych"- radował się Złoty Ogier i rozglądał.

"Nie ma"- uśmiechała się kobieta.



Chadzał na spacery z nią i jej dziećmi. Woził dzieci na swoim silnym karku.

" Nie jestem zły, jak powiedzieli ci o mnie" - mówił wieczorami do kobiety.

"Złe są myśli tych, którzy tak mówili" - kobieta głaskała go po białej grzwie o zmierzchu, kiedy odwiedzała stajnie przed snem, by napełnić wszystkim mieszkańcom poidła.



Chłopiec przybył do Złotego Ogiera, kiedy rzeka Bug przybrała granatowe odcienie schyłkowego lata.

Nad rzeką wiał letni jeszcze wiatr a dziwna postać, która czasami siada na jej brzegu, wtedy uśmiechała się tajemniczo.

Brak komentarzy: