Fanów twórczości jest obecnie

niedziela, 31 maja 2009

burza w Ojcowiźnie

Burzowy był dzisiejszy dzień. Kiedy burza rozszalała się na dobre około południa, niebo pociemniało a konie na padokach zbiły się w gromady.

Zanim przyjechał Przemek i zebrał je z padoków, stały w bezruchu na deszczu, wśród błyskawic. Przyroda umie się ze sobą dogadywać.
Pokora, z jaką konie czekały na koniec burzy sprawiła, że burza jakby omijała miejsce ich postoju.
Wokół ich ciał, głów i ogonów, utworzyły się niewidzialne parasole, które nie pozwalały deszczowi nazbyt moczyć ich sierści.

Dwa koty: rudy tygrys i szary olbrzym, siedziały w karmniku jeden na drugim (zamiast ptaków). Zawsze tak robią, udając jakoby ich w karmniku nie było. A ptaki i tak nie przylatują, bo wiedzą o dwóch przebiegłych kotach.
Takim tłem mogła zadowolić się burza.

Brak komentarzy: