Fanów twórczości jest obecnie

środa, 29 kwietnia 2009

Stacja - opowiadanie cz.2

Na filozofię jednak nie poszedł. Pogodził się z ojcem, bo kazała mu jego miłość. Poznał piękną dziewczynę, która odbywała swoją edukację na kierunkach ekonomicznych. Była pragmatyczna.
- Nie opłaca się kłócić z rodzicem, bo z tego mogą być same niekorzyści - pouczała go.
On potakiwał. Był zakochany.
Po raz pierwszy w poważnym związku. Chłonął zatem wszystko, co przygotowywała mu na talerzu i podawała do zjedzenia jego intelektowi.
Wstydził się powiedzieć jej o swojej pasji- torach i wagonach. Jakoś ta pasja i ta opowieść nie pasowała to tego związku. Do ekonomii. Do planów na przyszłość.
Nic nie pasowało, co miał w sobie.
Kiedy chciał porozmawiać o tym, że ciężko mu na studiach z marketingu i zarządzania, temat urywała.
I chyba była zła na niego, że próbuje wymawiać zwroty, po których trzeba się zastanowić.
Czasami miał przebłysk: widział zamiat jej twarzy, wykrzywioną twarz jego ojca. Twarz zniekształconą, ciężką.
A ona przecież była piękna.
Twarz zaczął widywać w dwa lata od ich znajomości. Pojawiała się rzadko. Ale z upływem kolejnyh lat, pojawiała się coraz częściej.
- Przecież nie mają nic wspólnego ze sobą. Nawet się nie lubią - rozmyślał.
A któregoś popołudnia, podczas spaceru, zapytał:
- Jak uważasz, co dzieje się ze mną, kiedy pojawiają się w mojej głowie obrazy symbole .
- Zaczynasz mieć kłopot- odparła z dobrocią. - Zapiszę cię na konsultacje do psychiatry. On rozwieje te omamy.
- Ale to symbole. Nie omamy - bronił stanu ducha, który- w jego kategoriach pojmowania świata, nie był przecież chorobą ani jej symptomami.
- Zapiszę cię - powiedziała.

I pocałowała go. A on odsunął się nagle, bo pojawiła się nie jej twarz.

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Stacja - opowiadanie cz. 1-

Zawsze interesował się starymi dworcami, parowozami, szynami, podkładami kolejowymi. Uwielbiał zapach karbonu, którym przesiąknięte były szyny i semafory a który brał się z czeluści dębiny, stanowiącej piwnice rozległych torów.
Ciągnęło go do starych wagonów. Jako dziecko często w nich przesiadywał, marzył, aby kiedyś w takim zamieszkać. Ale życie dokoła pchało go ciągle w kierunkach konformizmu. Ponieważ należy. Bo tak trzeba. Inaczej będziesz nikim
Nikim
Nikim

Brzmiały mu w uszach głośne słowa matki- nauczycielki. Widniał w wyobraźni a raczej pamięci- obraz twarzy ojca- niewykształconego, biedującego. Groźnego w swojej tępej wizji świata.
- Jesteś biedny, bo tak o sobie myślisz- zawołał kiedyś, kiedy ojciec sprzeciwiał się wyborowi kierunku studiów, na jakie chciał składać papiery- filozofię.
Ojciec uderzył go w twarz i kazał się wyprowadzić.
- Teraz zamieszkam w wagonie- myślał z radością, wychodząc z rodzinnego domu jedynie z plecakiem i zapasową kurtką na zimniejsze dni. - I pójdę na filozofię.
cdn.

niedziela, 26 kwietnia 2009

niedziela w słońcu

Witajcie! Krótki raport z niedzieli nad Bugiem. Dzień zaczął się wcześnie. O 8 rano przyjechała Marcia (artystka fotografik) i zaczęła się sesja zdjęciowa konno- przyrodnicza. Pięknie padało światło słońca, które przebijało przez gałęzie i przez młode listki na drzewach, przez kwitnącą czereśnie i gruszę.
Potem wraz z Wackiem Romańskim, pojechaliśmy do Bukieta - konia, którego na ten czas mam pod opieką psychologiczną. Wacek asystował mi przy zakładaniu siodła. Bukiet ostatnio odmówił siodłania i okazywał to w dość niebezpieczny sposób. Siodło przyjął spokojnie - po pewnym czasie. Potem spacerował ze mną w słońcu. Z siodłem. Wykonywał zadane przeze mnie ćwiczenia. Robił to sumiennie i w miarę chętnie.
Było przyjemnie i majowo- chociaż jeszcze kwiecień.

piątek, 24 kwietnia 2009

Alchemia i siostry Opposto

Daniel Kozon, który recenzował "Siostry..." określił powieść, jako alchemiczną. Bardzo mi się to stwierdzenie spodobało a jednocześnie zaskoczyło. Zaskoczyło na plus a raczej- uwzniośliło moją pracę nad tą książką i moją z nią przygodę.
Motyw przemiany, jakiej ulega przyroda i bohaterowie- pod wpływem zdarzeń i emocji, motyw przekształcenia się, zmiany, umiejętności zniknięcia dawnej formy i przejścia w inną- bardzo parapsychologiczny w swojej tożsamości- istotnie - uwydatnia alchemię a uświadomiłam sobie to dzięki Danielowi i jego spojrzeniu z dystansu na tekst "Sióstr...". Pisząc- nie myślałam alchemicznie. Mój tok postrzegania tej powieści i zaznajamiania się z losami bohaterów- raczej przynależny był Romantyzmowi.

Ukryłam pod tekstem lub w tekście (nie wiem, jak sklasyfikować opisywaną wewnątrztekstowość)- wiele kodów i znaczeń, odnośników- które powinny odnaleźć swoje korzenie i połączenia - w sercu człowieka, który nad tekstem pochyli się. Jeśli odnajdą- będę szczęśliwa i uznam, że Emilia i Odeta Opposto mają znaczenie, pojawiając się wśród czytelników.

czwartek, 23 kwietnia 2009

Wieczór w świetle

Wieczór w neonach miastach
światłach księżyca
ciemnościach chmur

Świat jest twardy do ugryzienia. Koi przyroda. Tam jest prawda o wszystkim. W wiatrach wiejących w korytarzach zła. W korytarzach przeciągów, gdy ktoś zapomniał zamknąć okna.

W rytmie dni i nocy
nieustająco po sobie nachodzących

środa, 22 kwietnia 2009

Pytanie Czytelnika: czego pani nie lubi bardzo?

Nie lubię bardzo ciemnoty umysłowej, braku intelektu, chamstwa i cwaniactwa. Nie lubię wszelkich formalności: umów, faktur, odliczeń, przeliczeń- nudzi mnie to.

Nie lubię kradzieży intelektualnej, wywyższania się nad innych i kompleksów, jakie ludzie mają w sobie a które powodują, że ludzie ci są okrutni i podstępni, bo nie chcą dać się zdekonspirować.

Bardzo nie lubię manipulacji. I obłudy.

Moja filizofia życia jest prosta i mało skomplikowan. Ale dość radykalna. Wszystkich tych rzeczy, których nie lubię, doświadczyłam na własnej skórze od innych, dlatego wiem, czym są. No i dlatego ich bardzo nie lubię.

wtorek, 21 kwietnia 2009

praca z końmi

Jestem po intensywnym weekendzie pracy z końmi. Niestety nie odwiedziłam poety wyszkowskiego Mieczysława. Nie oglądnęłam "Nocy i dni" Antczaka. Wciągnęła mnie w swoje czeluści...stajnia a raczej stajnie. I z tych czeluści nie wyszłam.
Najpierw praca z koniem (o którym pisałam), co to nie chce wpuścić na siebie- jeźdźca. Potem u mnie w Ojcowiźnie- praca z dwulatkiem ogierem Yodą Ace Command- ten z kolei nosi na sobie dumnie siodło klasyczne i siodło westernowe oraz nie ma nic przeciwko, jak ktoś szykuje się, aby go dosiąść. Jeszcze nie będzie dosiadany, niech najpiew złapie równowagę psychiczną przy tych wszystkich procederach. No i jeszcze katorga z naszą muzą stajenną- Tamarą- klaczą fryzyjską. Ma 4 lata i nie chodzi jeszcze pod siodłem, ani pod niczym. Boi się wszystkich czynności- siodłania. A to czas na naukę najgorętszy- Tamarka ma już swoje lata...

Tamara- osiodłana z lekka- zrobiła rodeo lub teatr jednego konia- wybierzcie sobie odpowiednie określenie. Rodeo robi ciągle przy siodłaniu- ale to czas, który wszyscy - wraz z Tamarą- musimy przetrwać. Nie ma rady.

sobota, 18 kwietnia 2009

Elżbieta Wcisło "Marzenie"

I jeszcze specjalnie dla Was- na dobrą sobotę - piękny wiersz. Mój ukochany szum poezji Eli...


nie zostawię twoich oczu
w obcym mieście na zatratę
zamieszkamy na uboczu
otoczymy się wszechświatem

wieczorami o miłości
będę tobie tęsknie śpiewał
w dzień przyjmować będziesz gości
w swym ogrodzie w cieniu drzewa

gdy wychodzić będę rano
by wieczorem przynieść chleb
twoje oczy tu zostaną
twoje oczy w sennej mgle

po powrocie będę siadał
przy nakrytym pięknym stole
będę tobie opowiadał
o tym mieście gdzieś na dole

a gdy przyjdzie czas na dzieci
i przytulisz je do łona
w oczach twoich się zaświeci
szczęścia głębia niezmierzona

Pytanie Czytelnika

"Jak rozumie pani to, co mówią konie?"

Ciekawe pytanie. Odgrywa się to w sferze emocji. Nie słyszę, ale czuję, o co im chodzi. Dzieje się to w paru chwilach kontaktu bezpośredniego. Widzę jego ruchy i rekację.

Dziś mam spotkanie z koniem, który nie pozwala na siebie wsiąść. Jestem ciekawa, co dzieje się w duszy tego konia. Wieczorem napiszę, jak przebiegło spotkanie.

piątek, 17 kwietnia 2009

Weekend

Zbliża się a właściwie już nadszedł. W Warszawie robi się bezludnie. Jakby ciszej. Mam tyle planów na te dwa dni: przede wszystkim chciałabym odwiedzić Mieczysława Joniuka- mojego ukochanego poetę z Wyszkowa. Dzwonił do mnie ostatnio, miło było go usłyszeć jeszcze milej będzie zobaczyć.
Chciałabym też coś napisać. Coś większego. Miałam dziś spotkanie z Krzysztofem Zbierankiem- reżyserem. Rozmawialiśmy o zapaści scenariuszowej polskiego kina. Trochę refleksji filmowej towarzyszy mi przy tworzeniu scenariusza. Scenariusz filmu w głowie jest od pół roku. Teraz muszę go spisywać.
I chciałabym zobaczyć Noce i Dnie w reżyserii Antczaka, z Barańską w roli Barbary. Uwielbiam ten fim i tę książkę. Lubię zagłębiać się w filmy dawne- zrobione z rozmachem, poetyckie, refleksyjne, beletrystyczne. Tego dziś brak - nie wiem, dlaczego.

czwartek, 16 kwietnia 2009




Fotoreportaż z planu- obiecany


Moi drodzy, w końcu opublikuję kilka zdjęć z planu zdjęciowego- tak, jak obiecałam. Przepraszam, że tak długo, ale - rozumiecie- czas, czas i jescze raz czas. Autorem zdjęć jest Przemek Gajewski.
Sceneria jeszcze zimowa, ale uwierzcie- na zdjęciach było gorąco. Wszędzie tam, gdzie konie i pasja- jest klimat tropikalny. Na pierwszym planie Krysia Olbrychska (żona i manager aktora), dalej ja ( w futrze) i nasz bohater ( w kapeluszu:-)).

Plan zdjęciowy "Daniel i konie"


Daniel Olbrychski na planie filmu dokumentalnego "Daniel i konie". Przygotowania do zdjęć.
Film został już ukończony, zmontowany i udźwiękowiony. Niedługo trafi do oczu widzów TVP2

sobota, 11 kwietnia 2009

Pytanie Czytelnika: Czy mogę żyć daleko od natury?

Przebywając ostatnio w Warszawie odpowiedziałam sobie na to pytanie. Odpowiedź brzmiała "Nie".

Nie jestem w stanie funkcjonować tylko w mieście. Miasto ma oczywiście swoje uroki, ale bliskość natury- przynajmniej dla mnie stanowi bardzo ważny element w życiu.

Co mi daje? Azyl. Poczucie harmonii. Przyroda odgrywa główną rolę nie tylko w moim życiu, ale i w moich powieściach. Jest bohaterką. Wokół niej toczą się wszystkie wydarzenia. Wszystkie emocje osób, o których piszę. Kiedy przyroda jest zła- ludziom nic sie nie układa. Kiedy radosna- wszytsko jest dobrze. Przyroda jest zmienna, kapryśna, ale i genialna.

Jest potężniejsza i piękniejsza- nawet od człowieka.

piątek, 10 kwietnia 2009

Odpowiedzi na pytania

Moi drodzy Czytelnicy. Bardzo dziekuję Wam za meile, które przesyłacie przez moją oficjalną stronę internetową. Wszystkie do mnie trafiają, na większość staram się odpisać. Chociaż nie zawsze mi się to udaje, ze względu na brak czasu.

Ale wymyśliłam, że może pewne odpowiedzi na nurtujące Was pytania, będę umieszczać na blogu. To dla mnie łatwiejsze, bo jednocześnie zwracam się do większej liczby z Was :-)

W liście datowanym z wczoraj ktoś z Was zadał mi pytanie: "Czy dobrze się uczyłam w ogólniaku?" A potem ktoś inny: "jakie przedmioty były dla mnie kłopotem".

Z tym bywało różnie. W zależności od nastawienia. Pod koniec ogólniaka chyba nawet mi szło ok. Maturę zdałam na piątki i czwórki ( w 5-cio stopniowej skali ocen).
Ale początki były czasami tragiczne- szczególnie z chemii, matematyki czy j. rosyjskiego. Generalnie widzę pewną zasadę: jak mi się chciało, to byłam dobrą uczennicą. Jak mi się nie chciało, to miałam kłopoty (poważne).
Nauka to wiele lat w ławce- zawsze możemy mieć lata gorsze i lata lepsze.
Dlatego nie załamujcie się.

czwartek, 9 kwietnia 2009

Spacer nad Bugiem

Spacerowałam dziś nad Bugiem. Było spokojnie i cicho. Ciągle dzwonił mi telefon komórkowy, jakby prowadził dialog z tą ciszą. W nurt rzeki dostał sie duży konar drzewa. Kiedy płynął, dopiero można zaobserwować, jak szybko płynie rzeka. Poeci i pisarze porówywali zawsze rzekę do czasu i czas do rzeki. Nurt wody oznaczał przemijanie.

Ale przemijanie nie powinno źle się kojarzyć. A przecież tak jest postrzegane. Z końcem. Mijają również złe chwile. Złe myśli. Smutek. Wszystko przemija. Pamiętam, kiedy byłam ogólniaku, koleżanka napisała mi na końcu zeszytu słowa Goethego: "Czemu ty się zła godzino z niepotrzebnym mieszasz lękiem. Jesteś a więc musisz minąć. Miniesz a więc to jest piękne(...).

Te słowa powróciły do mnie właśnie na spacerze, kiedy patrzyłam na Bug. Znalazłam na powrót ich mądrość i prawdziwość.

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Niedziela po pełni księżyca

Jak wiecie, Wielkanoc przypada zawsze w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca.
Dlatego kwiat Wielkiej Nocy ma tak magiczny dar. Stworzony jest bowiem przez przebudzenie się Ziemi - ze snu zimowego. Wybierając dla kogoś kwiat, który ofiarowany zostanie na Wielkanoc- również osoba wybierająca, kiedy ów kwiat znajdzie- może liczyć na spełnienie marzenia, jakie wypowie (lub pomyśli) podczas zrywania kwiata Wielkiej Nocy.

niedziela, 5 kwietnia 2009

Kwiat Wielkiej Nocy

Zapomniano o tym zwyczaju. Dawania kwiatów w Wielkanoc.
Osoba, którą obdarujemy kwiatem lub kwiatami podczas Świąt Wielkanocnych, ma wiedzieć, że jesteśmy dla niej osobą najbardziej przychylną i że może na nas zawsze liczyć. Kwiat ten jest symbolem wielu rzeczy: przyjaźni, miłości, rycerskiego oddania, bycia dozgonnie przy tej osobie (chociażby tylko w formie myśli).
To wielka siła symbolu.
W Średniowieczu w okresie Wielkanocy, kwiat lilię rycerze dawali damie swojego serca, hołudując jej tym samym swoje uwielbienie.

Kwiatem Wielkiej Nocy jest...lilia. Biała, pachnąca- symbolizuje czystość uczuć. Zapowiada też nadzieję, którą żywi w stosunku do osoby obdarowanej ten, kto lilię podaruje. Ten, kto podaruje lilię w okresie Wielkiej Nocy, mówi bez słów: "zawsze jestem przy tobie".

Wiosna i Wielkanoc

Za tydzień Wielkanoc. Zakwitnie w lesie kwiat Wielkiej Nocy. Kto go znajdzie- znajdzie szczęście. Kwiat Wielkiej Nocy jest przenośnią- odnalezienia swojego największego w życiu pragnienia, które- tak jak i ów kwiat- wydaje się nie istnieć. Czy wyruszycie na poszukiwania? Co jest dla Was takim kwiatem? Więcej o tym magicznym kwiecie jeszcze napiszę.

piątek, 3 kwietnia 2009

Ukochana Ojcowizna i ukochany Dukat


Zdjęcie zrobione zostało rok temu przez Martę Baranowską, miłośniczkę koni i bardzo utalentowaną fotograficzkę (vel fotografa, jeżeli kogoś obraża żeńska odmiana). Zapraszam Was na blog Marty, gdzie znajdziecie zdjęcia koni.
Fot. Marta Baranowska
Daria i Dukat