Fanów twórczości jest obecnie

sobota, 21 marca 2009

"Lasówka"- opowiadanie cz.4-ostatnia

Z S. nic mnie nie wiązało. Nawet nasze myślenia były inne. Prawdopodobnie inne. Trudno to stwierdzić, bo nie znałam jego myśli.
Skierowaliśmy się w boczną drogę. Ta droga była widoczna, dlatego zaskoczyłam się, kiedy spostrzegłam, że na jej końcu znaduje się dom. I zaskoczyłam się, kiedy uświadomiłam sobie, iż jej wcześniej nie widziałam.

S. szedł pierwszy. Jak zawsze. Jak zawsze- ja za nim. Jego plecy- parawan. Jego umarłe miasto- wielka niewiadoma.
- Boję się tych gór - powiedziałam cicho.
- Teraz? - Mówił z zaskoczeniem, ale nie odwracał się do tyłu, tylko szedł w stronę widocznego domu. Dom był kamienny. Za nim stały jeszcze inne domy. Zarośnięte drzewami i krzakami leśnymi. Krzakami z gór.

Wiatr zawiewał ciche liście.

Lasówka. Ile przerażenia w sobie mieściła. A przecież nikogo tu nie było. Puste domy na odludnych zakamarkach Gór Sowich. Ta pustka miała oczy. I oddech. Słyszałam, jak patrzy i widziałam, jak oddycha.

Mroźne powietrze na wiosnę. Mroźne, ale dlaczego?

- Lasówka jest strachem, który zabija. Lecz on nie istnieje. Tylko w naszych głowach. Istnieje wtedy, kiedy się z nim dzielimy z innymi. Wtedy jest realny. Lasówka.

- Gdzie są ludzie? Dlaczego umarli?- Patrzyłam przed siebie. Słońce oślepiało liście na runie leśnym.
- Kamienne domy były schronieniem. Mogły przytulać ludzi w swoich ciemnych wnętrzach. Ale nikogo wewnątrz nie ma. Nie ma. Ludzie umarli, bo bali się. Domów, ciszy, gwaru, spokoju i hałasu. Umarli.

- To, co po nich zostało, jest jeszcze bardziej straszne- rzekłam.- Przestrzeń strachu, kiedy ktoś z niej ucieknie, jest jeszcze bardziej straszna.

S. uśmiechnął się.

I znikł.

A ja stałam pośrodku opuszczonego miasta, którego przecież nie było...

Brak komentarzy: