Fanów twórczości jest obecnie

piątek, 27 lutego 2009

Trening ogiera Yoda Ace Command

Yoda Ace Command (właściciel Wacek Romański) to koń rasy American Quarter Horse. Ogier o świetlistej, koniakowej barwie. Ma dwa lata. Jest bardzo urodziwy i ma tzw. "ruch reiningowy". Widać jego przyszłe talenty w dresażu na najwyższej prędkości- jak mówi się o reiningu.

Aktualnie pracuję z nim nad podawaniem nóg, nie gryzieniem, nie skakaniem na plecy ludziom, umiejętnością chodzenia z człowiekiem w zgodzie, bez przepychanek oraz przyjmowaniem czapraka ( w kolorze czerwonym, tj. dość agresywnym) i lekkiego siodła- na końskie plecy.

To ogromna radość dla mnie i dla Yody chyba też. Dzisiejszego popołudnia, kiedy skończyliśmy trening a ja wynosiłam wszystkie "pomoce naukowe" z padoku, koniakowy ogier chodził za mną, próbując pomagać w sprzątaniu (np. brał z ziemi bacik i niósł go do bramki).

Kiedy wyszłam z padoku i poszłam do domu, z okna widziałam, że wciąz stoi przy bramce i wygląda, kiedy przyjdę. Czasami nawoływał. Raz poszłam na padok i zachęciłam go do zabawy: "masz już wolne" - próbowałam mu przekazać niewerbalnie.

Koło bramki stał do teraz - bo przed chwilą Przemek wziął go do stajni.

Motywy w Teatrze Konnym Zingaro

Motywem Teatru Konnego Zingaro była wyobraźnia Bartabasa. Bartabas powiedział mi, że jego wyobraźnia toczy się wokół muzyki. Muzyka generuje motywy, prezentowane na przedstawieniach.
- Najpierw słyszę muzykę, potem widzę cały spektakl- mówił.

Dlatego taką ważną rolę odgrywają w Teatrze Zingaro muzycy- zawsze usytuowani w ważnym miejscu na scenie.


Bardzo podobało mi sie, kiedy ludzie podchodzili po przedstawieniu do Bartabasa i mówili:
- "Jesteśmy zachwyceni tym przedstawieniem"

Od zaś odpowiadał:
- Nie bądźcie za bardzo zachwyceni. To szkodzi.

czwartek, 26 lutego 2009

Teatr Konny Zingaro


Teatr Konny Zingaro z Francji - najsłynniejszy na świecie w tym rodzaju działalności. Założony przez charyzmatycznego i tajemniczego jeźdźca Bartabasa (na zdjęciu).
Jego przedstawienia zapierają dech w piersi. Gorąco polecam- jeśli będziecie mieć okazję.
na zdjęciu (fot. P. Gajewski)
Podczas naszej rozmowy w obozowisku Zingaro, tuż przed porannymi treningami. Obok stoją: Bartabas i Marion (asystentka Bartabasa).

środa, 25 lutego 2009

Spotkanie w zamku

12 marca 2009 roku o godzinie 18, zapraszam na spotkanie literacko-malarskie w śreniowiecznym zamku zbójnickim w Zagórzu Śl. Będzie to impreza organizowana przez Dom Kultury w Walimiu. Artyści malarze będą prezentować swoje obrazy a zaproszeni pisarze- zaprezentują swoją twórczość.

Oczywiście do zamku "przybędą" również "Siostry Opposto" oraz "Południca" wraz ze mną...

wtorek, 24 lutego 2009

Dukat i ja na pokazie ujeżdżenia westernowego

Dukat to mój wspaniały Przyjaciel. Pierwszy koń, którego kupiłam. Koń, który nauczył mnie jeździectwa i zachowania wobec swoich pobratyńców. Przez naszych studentów jeździectwa, nazywany "profesorem". Doskonale naucza jazdy w stylu western, klasycznym, elementów hiszpańskiej szkoły jazdy. Ma w Polsce rzesze fanów. Jest prawdziwą gwiazdą. Bywa dowcipny a jego poczucie humoru nie wszyskim przypada do gustu.

Konie z Ojcowizny


Dukat i Catriona Ace na zgodnym spacerze po Ojcowiźnie

Dni w Warszawie

Zaczęłam tydzień w Warszawie. Warszawa zimową porą sprawia wrażenie szarej. Ludzie snują się po ulicach bardzo zatroskani. Taka pora przed przedwiośniem. Pora oczekiwania, lecz w letargu.

Pewnie kryzys powoduje przygnębienie. Wczoraj w radiu usłyszałam czyjeś stwierdzenie, że kryzyz w języku chińskim ma również znaczenie "szansy". Coś się zmiania, nieuchronnie. Nie ma wyjścia, aby nie ulec procesowi przemiany.

Taki element optymizmu. Ja natomiast prześlę dziś moim Drogim Czytelnikom- za pośrednictwem tego bloga, słowa poetki Elżbiety Wcisło z tomiku wierszy pt: "Przełomy Życia" :

" pozwólmy aniołom na chwile zwątpienia
niech się poczują bardziej człowiecze"


Poczujmy się człowiekiem. Dajmy sobie komfort odczuwania wszystkich barw życia.
Zwątpienia nie są kryzysem, ale szansą na zmiany. Rozumujmy w tym względzie- filozofią orientalną.

pozdrawiam dziś wszystkich serdecznie

niedziela, 22 lutego 2009

Balet konny

Idea baletu konnego zrodziła się w mojej głowie parę lat temu. Koń ma w sobie moc uzdrawiania duszy człowieka i sztuka również. Połączenie tych dwóch dziedzin, jako jednej ekspresji, tworzy przestrzeń dla wykazania się: kim jestem i dlaczego jestem.

W mojej wizji baletu konnego, nie ma dominacji człowieka nad koniem, ale jest partnerstwo w relacji. Obecnie szkoły jeździeckie prześcigają się w walce, kto lepiej i spektakularniej wytrenuje konia, aby pokazać perfekcyjne ujarzmienie jego ciała i istoty. Triumf ma święcić dominacja człowieka nad światem natury.

Balet konny z Ojcowizny ma pokazać związek człowieka z naturą a nawet jego poniższą rolę w tej relacji.

Około 3 lat temu miałam cykl spotkań z Domem Opieki Społecznej w Niegowie, prowadzonym przez siostry zakonne. Instytucja ta zajmuje się opieką i wychowaniem dzieci i dorosłych z niepełnosprawnością umysłową i fizyczną. Siostry zakupiły wtedy jednego konia i chciały wprowadzić idee hipiczne do zajęć. Z siostrą dyrektor rozpatrywałyśmy zaproponowaną przeze mnie formę baletu konnego. Złożyłam konspekt, gdzie opisałam założenia i innowacyjność mojej wizji i metody. Sprawa jednak nie została zrealizowana, bo dla sióstr koszt całomiesięcznych zajęć okazał się za drogi, chociaż de facto był- biorąc pod uwagę świat hipiki- bardzo unormowany, przy prowadzeniu paru grup terapeutycznych w cotygodniowych zajęciach.

Cieszę się jednak, że pojawiło się zainteresowanie koniem i człowiekiem a raczej relacjami pomiędzy.

Ostatnio jednak moi jeźdźcy znaleźli w internecie opis idei terapeutycznych baletu konnego- dla osób z upośledzeniem umysłowym i fizycznym na jednej z witrym internetowych- edux.pl.

W pracy dyplomowej jednej z terapeutek z Niegowa, pt: "Rola wychowania fizycznego i sportu w procesie rewalidacji i resocjalizacji", pisanej, jako zaliczenie dla AWF Warszawa, znaleźliśmy spore fragmenty mojego konspektu Baletu Konneg, który parę lat temu złożyłam w Niegowie a pani Renata (wówczas terapeutka), ów konspekt miała we własnych rękach, bo miała w tych zajęciach uczestniczyć.

Nie ma nic złego w cytowaniu, ale trzeba podać, skąd pochodzi cytat, kto jest autorem użytych słów, autorem idei. Inaczej to kradzież intelektualna, plagiat.

Jestem zaskoczona. To dziwne uczucie czytać swoje słowa u kogoś... Bez "opus citatus" (cytowanego dzieła). Smutne, ale ponoć - coraz bardziej powszechne.

piątek, 20 lutego 2009

Mgła i duchy

Czy boicie się mgły? Czy lubicie, kiedy za oknem jest wypełniona dymem przestrzeń, w której wszystko zatraca swoje kontury, jest irracjonalne, niedopowiedziane?
Dawniej wierzono, że mgła jest kurtyną dla innego świata. Kiedy zapada, otwiera się przestrzeń dla duchów i widziadeł.

Pojawia się korytarz z zaświatami. Dlatego mgle przypisywano zawsze ujawnianie się złych mocy. Budziła strach.

Na spotkaniu literackim w bibliotece w Wyszkowie, promującym "Siostry Opposto" wraz z czytelnikami bardzo długo rozmawialiśmy o mgłe, jako o doznaniu i jako o zjawisku. Jedna z pań, przybyłych na spotkanie, powiedziała, że mgła, opisana w powieści, przemawia do niej tak realistycznie, że podczas czytania czuła na ciele jej chłodne istnienie. - "Pochodzę z Litwy" - powiedziała. - "Jako dziecko nie mogłam bawić się we mgle, bo, jak mówiła moja bacia- możemy się zgubić na zawsze..."

Parapsycholodzy twierdzą, że jest kilka chwil, kiedy nasz świat profanum otwiera się na sacrum, inny wymiar, przestrzenie, których za życia nie zrozumiemy. Wtedy najłatwiej zobaczyć...duchy. Dzieje się to o świcie, dzieje się to...we mgle.

Jedna z moich studentek jeździectwa- Agata, przebywając u nas w Ojcowiźnie, wieczorem pobiegła na pola, aby potrenować swoją kondycję fizyczną w dziedzinie dystansów przełajowych.

Kiedy wróciła, powiedziała, że już nie będzie wieczorem uprawiać biegów. - "Nastawał wieczór i zapadała mgła. Powoli. Zakrywała od ziemi najpierw pnie drzew, potem pięła się coraz wyżej. Kiedy była wszędzie a ja w środku niej, na polach, sama, poczułam, że otaczają mnie jakieś byty. Koło mnie było wręcz tłoczno i duszno, jakbym nie była sama. Szybko wróciłam do stajni, żeby być już między ludźmi- opowiadała.

Czy ktoś z Was zobaczył kiedyś coś niepokojącego we mgle?

niedziela, 15 lutego 2009

Zima i konie

Miała być wiosna, a nadeszła ponownie zima.
Chociaż w lutym to naturalna kolej rzeczy... W Ojcowiźnie znowu biało, wczoraj padał mokry śnieg a pomimo to trenowaliśmy na padoku ujeżdżenie na naszych koniach: ja, Wacek Romański, nasza nowa amazonka- Julia, przygotowując się do wiosennych pokazów. Na środku padoku stała Weronika Kobylińska-artystka malarka i rzecz jasna wspaniały jeździec również, kuląc się od podmuchów wiatru i głośno zastanawiała się, dlaczego mamy w sobie tyle samozaparcia.
- Ja pojechałabym w las, między drzewa, żeby mi tak nie wiało i nie padało na łeb- mówiła.
- Trenin musi trwać - wołał Wacek.

Konie w zimowej scenerii prezentują się pięknie. Ojcowizna też. Śnieg leży na płotach krzakach. jest jak w bajce.

środa, 11 lutego 2009

Przemyślenia południowe

Czytam publikację Ericha Fromma pt: "Być czy mieć". Dobre spostrzeżenia, na czasie, aktualne wręcz niewiarygodnie, chociaż wybitny myśliciel XX wieku zmarł w 1980 roku. W książce tej Fromm wskazuje na podział między społeczeństwem przemysłowym a prymitywnym. Społeczeństwo przemysłowe dąży do posiadania i powiększania dóbr materialnych, które są wyznacznikami jego wartości i wartości człowieka jako jednostki. Społeczeństwo prymitywne nie posiada cech, które cenione są jako atrybuty w społeczeństwie przemysłowym: chciwości, manipulacji, zazdrości o dobra materialne. Ma za to radosny stosunek do natury vel przyrody, do której pogardę żywi przedstawiciel społeczeństwa przemysłowego. Wobec tego pokazuje się nam inny wymiar "prymitywności"- w kontekście pozytywnym, jako "nieskażenie" i szczerość wobec świata. Manipulacja zaś to kontekst mający za zadanie pomnażanie naszych zdobyczy drogami, wykraczającymi poza słowo "szczerość". Fromm wyodrębnia modus "posiadania" i modus "bycia".

Całe nasze społeczeństwo jest w istocie "posiadania". Pragniemy posiadać, pragniemy mieć, pragniemy gromadzić, pragniemy zmieniać przyrodę według naszych oczekiwań. Dlatego wciąż cierpimy, bo lista naszych pragnień jest nieograniczona. Tak, jak nasza zadrośc, chciwość, egoizm i egotyzm. Od lat społeczeństwo jest nastawione na siebie. Za czasów Fromma zanikał humanitaryzm. Teraz zanikł już zupełnie. Dehumanizacja, odczłowieczenie- mamy na każdym kroku. Ludzie kręcą się wokół swoich spraw, lękami napawają ich niezaspokojone potrzeby i pragnienia. Dlatego pojawia się depresja, która dziesiątkuje populację.

Budda powiedział :"cierpieniem jest każde nie zaspokojone pragnienie".

Cierpienie towarzyszy naszemu społeczeństwo, bo tylko chcemy brać. Dla siebie. Fromm stwierdza, że różnica pomiędzy "być czy mieć" wywoła kryzys cywilizacji.

Moich zdaniem- ten kryzyz właśnie nastał.

poniedziałek, 9 lutego 2009

Mieczysław Joniuk "Mgły na Pulwach"

Mgła otuliła lubieżnie drzewa
znienacka opadła na moczary
brnąlem w niesamowitej ciszy
wśród sitowia czaiły się mary

krzewy jałowca przybrały kształty
niesamowite, straszne, upiorne wielce,
w kępach bagna coś bulgotało
pewnikiem wynużyły się topielce

Nagle opuściła mnie cała odwaga
gdy na bagnach zatańczyły chochoły,
pod nogami drgało trzęsawisko
coś, czy ktoś- łapał mnie za poły

Opary wyzwoliły piekielne moce
księżyc poświatą wydłużył cienie,
ukradkiem oglądałem się za siebie
czując na plecach nocy spojrzenie

Głos puchacza nie dodawał otuchy
we mgle drgało jego pohukiwanie,
spojrzałem z lekiem ku niebu
nie ma nieba- o mój Boże, o mój Panie

Nagle pękła zasłona mgielna
uniosła się w połowie jak kurtyna,
uciekły gdzieś widziadła i maszkary
zaszczebiotał ptak- dzień się zaczyna.

Od autora: wiersz napisany po spotkaniu z autorką książki, Darią. Ponieważ i ja chodziłem tam we mgle w ramach pracy w Nadleśnictwie Wyszków.

Siostry Opposto i poeta ułan

Poetę ułana, o którym pisałam wczoraj, poznałam na wernisażu Macieja Falkiewicza w bibliotece miejskiej w Wyszkowie dwa tygodnie temu. Najpierw zarecytował swój wiersz, raczej balladę o Maćku, koniach, malarstwie. Potem, kiedy część oficjalna zakończyła się i wszyscy zebrani prowadzili luźne rozmowy, Mieczysław podszedł do mnie i podarował mi swoją korzenną rzeźbę, przedstawiającą sowę. - To ptaszysko jest upiorne. Lata sobie po mokradłach Pulwy, zwiastuje śmierć a jej popiersie wisi w takiej tajemniczej karczmie - powiedział. - Czy już wiesz, o jaką sowe chodzi?

Pewnie, że wiedziałam. To sowa z mojej najnowszej powieści "Siostry Opposto", której wypchane ciało zdobi karczmę Odety. Sowę zastrzelił ojciec Odety i Emilii- Giacomo Opposto.

Sowa uważana była na Pulwach za zwiastun śmierci. -"Groźna jest nawet po śmierci, dlatego Odeta powiesiła na niej czerwone koraliki"- wyjaśniła bohaterowi, który przybył do karczmy Pulwy, ciotka sióstr- Mila.

- Znam bagna Pulwy - powiedział Mieczysław. - Chodziłem po nich, jako leśnik. I słyszałem różne opowieści... Ten korzeń od razu przypomniał mi o sowie z "Sióstr Opposto".


Mieczysław Joniuk napisał tez wiersz...

niedziela, 8 lutego 2009

Poeta- ułan

Aby być poetą, trzeba mieć poetę w sobie. Tego nie da się nauczyć. To jest dane. I to od razu widać. Poeta Rafał Wojaczek napisał, że "poetą się nie jest. Poetą się bywa". Ja uważam natomiast, że prawdziwa poezja w poecie wylewa się z niego całymi strumieniami. Tak właśnie jest z pewnym Ułanem z Wyszkowa. Mieczysław Joniuk - to poeta prawdziwy. Ma w sobie liryzm, tragizm a jednocześnie ujmująca lekkoć bytu, która mają tylko poeci prawdziwi. Chciałabym publikować tu jego wiersze, aby zapoznało się z nimi jak najwięcej osób. Joniuk rzeźbi, pisze wiersze, recytuje z pamięci wszystkie swoje utwory, jeździ konno, jest niepokorny, ale ujmujący. Robi to w sposób tak głęboki, że słuchając- przenosi się człowiek w inny świat. W świat jego ułańskiej fantazji, prawdy, romantyzmu. Mieczysław Joniuk to romantyk w sensie osobowości i literackim. Człowiek, jakich dziś mało.

sobota, 7 lutego 2009

Początek

Witam bardzo serdecznie wszystkich moich Czytelników, Przyjaciół i Gości, którzy trafią na mój "internetowy" magazyn. Na spotkaniach literackich nie zawsze jest czas, aby porozmawiać o wszystkim, o czym chcemy. Dlatego blog ten powstał po to, aby nasze spotkania nie kończyły się wraz z wygaszeniem świateł w czytelniach, bibliotekach, karczmach, muzeach, salkach konferencyjnych, czyli tam, gdzie spotykam się moimi Czytelnikami. Dziękuję, że poświęcicie w przyszłości czas na te wirtualne spotkania. Zapraszam zatem do mojego świata powieści i koni.