Fanów twórczości jest obecnie

poniedziałek, 28 grudnia 2009

Z cyklu: Zimowe rozmowy przy kominku.

Rozmawia Ania Majcher. Rozmowa przeprowadzona 19 grudnia 2009 r.

Ania: Czy życie zaskakuje?
Daria: Zawsze.
Ania: Czyli życie to wieczne rozczarowanie?
Daria: Dlaczego rozczarowanie? Może zaskoczyć pozytywnie.
Ania: Ale to ponoć rzadziej się zdarza.
Daria: To slogan. Zdarza się równie często.
Ania: To optymistyczna wizja.
Daria: To prawo życia, nie wizja: jest noc i jest dzień. Jest zaskoczenie i stagnacja. Jest, w związku z tym, rozczarowanie zarówno pozytywne, jak i negatywne. Tak po prostu jest. Nic tu mądrzejszego wymysleć się nie da.
Ania: A twoje negatywne rozczarowania?
Daria: Sporo zdziwień. Ale to wliczam w swój kalejdoskop życiowych doznań.
Ania: Zawód na ludziach?
Daria: W ludzi wierzylam, jak bylam mala. Teraz mogę jedynie mile się zaskoczyć. Lubię zaskakiwać się "na plus". "Na minus"- nie robi na mnie wrażenia. Mam nieufnosć w ludzkie slowa i obietnice, bo często pozostają bez pokrycia. Dlatego pozytywne rozczarowanie czlowiekiem jest radosne.

Galeria foto- Flamenco. Daria Galant i Fonti Vero. Tor Wyścigów Konnych w Sopocie. Występ Akademii Sztuki Jeździeckiej Karoliny Wajdy

piątek, 18 grudnia 2009

Liryka Darii Galant


Witamy w mroźny dzień grudniowy. Zapraszamy do przeczytania liryki Darii, która jest fragmentem tekstu piosenki. Ogrzejmy się w słowach poezji.

Opowiedz mi o śmiechu
Zataczam ręką ruch
wokół twojej głowy
wirują liście,
wirują
płatki śniegu- w zamglonych obrazach
przestępują
wirują wspomnienia
wirują
też niezapomnienia
W drobnych sprawach naszych
wirują
tak wcześnie
gdy świta
moja dłoń z ciepła
ciebie, kochany, przywita


wtorek, 15 grudnia 2009

Życzenia dla Darii i Przemka


Dariu, w tym wspaniałym i pięknym momencie, kiedy na świat ma przyjść Wasze dziecko, dla Ciebie i Przemka składamy życzenia samych dobrych i wzniosłych chwil z maleństwem i mistycznej nocy Wigilijnej z dzieciątkiem w objęciach.
Twoi fani i Twoi publicysci
(na zdjęciu: Dolny Śląsk. Pisarka w szóstym miesiącu ciąży. 2009)

poniedziałek, 14 grudnia 2009

Ciszą scalony świat

Ciszą scalony świat

Gdy pada śnieg- świat jest cichy. Milknie tupot ludzkich nóg na asfalcie miasta. Milknie wszędobylski gwar. Milknie rozkołatane ludzkie serce.

W tej ciszy wybiela się całość. Bajkowo. Nadrealnie
- Nadrzeczywistość piękniejsza jest od twojej udręki- mówi Anioł i okrywa swój uśmiech białymi skrzydłami.

Nie dręcz się


daria galant

niedziela, 13 grudnia 2009

Niedzela z poezją

Gdzieś na uboczu

Wycie i szelestne rozmowy wilków
dobiegały z gór
rozmywały się w mroźnym powietrzu
które parowało
Tory- oszronione drogi milczących podstaw
skrzypiały śniegiem
Na małej stacji dla pociągów
światła semaforów padały cieniem
na peron
cichy
odległy
Tam
gdy spojrzało się w góry
mieszkały potężne szczyty
i wiły głuche pieśni zaspy z lodu
W demiurgicznych konwulsjach
Na tej stacji
oszroniony zegar odliczał
minuty uczuć metafizycznych

Daria Galant: "Lilith". Zbiór wierszy. Instytut Wydawniczy Świadectwo. Bydgoszcz 2007.s.48

czwartek, 10 grudnia 2009

Daniel Olbrychski i konie

Daria Galant wraz z operatorem na planie filmu dokumentalnego o pasji jeździeckiej aktora Daniela Olbrychskiego.
(fot.Przemysław Gajewski)
"Hippika"- wykłady prowadzone przez Darię Galant dla młodych fascynatów jeździectwa i przyszłych wyznawców filozofii obcowania z końmi, cieszą się dużym powodzeniem. Na ostatnim spotkaniu młodziutcy studenci mogli dowiedzieć się o osiągnięciach aktora Daniela Olbrychskiego w sztuce kaskaderskiej i sztuce jeździectwa. Młodzież była zachywcona aktorem i jego wyczynami jeździeckimi na planach filmowch. Również oczarowana jego stosunkiem do świata koni.
- O nas to świadczy, jak traktujemy zwierzęta. Jaki mamy do nich stosunek. Jak myślimy o świecie przyrody- mówiła pisarka i twórczyni polskich filmów dokumentalnych o koniach.
opracował: Grzegorz Jarosz

czwartek, 26 listopada 2009

z tomu poezji Darii Galant "Lilith. Czarny Księżyc"

Pieśń nad Pieśniami

Wtedy dudniły tamtamy
i ten zwycięski rytm
triumfu
wił się po zamarzniętym stawie
Przekraczał granice i deptał
nastroszonym łabędziom po
białych piórach
W głuchej pustce mrocznych
przedpokoi parku
krążyły wieczory
zimowe
Elastyczne w swojej całości
A śmierć zamieniła się
w miłość
i łabędzie spojrzały
głębiami

"Lilith". Instytut Wydawniczy Świadectwo. Bydgoszcz 2007. s.50

środa, 25 listopada 2009

Zbliżenie

Zbliżenie pomiędzy człowiekiem a człowiekiem. Człowiekiem a zwierzęciem. Człowiekiem a przyrodą. Możliwe jest, jeśli istnieje podstawa.

Podstawa to całość emocji. Powinny być czyste. To główne założenie, które dopuszcza możliwość zbliżenia.
Nie zbliżenia, jak je pojmuje człowiek. Człowiek nie często ma podstawę. Nie często ją w sobie kształtuje. Wiele aspektów towarzyszy człowiekowi, kiedy pragnie zbliżenia. Aspektów praktycznych. Nie duchowych.

To przez umysł analityczny człowiek ma cele zbliżeń. Jasne, gdzieś w swojej podświadomości. Bardzo często w świadomości.

Zmieniać się należy. I zbliżać. Ale aby nasza bliskość drugiego nie bolała- budować trzeba swoją podstawę.

daria

wtorek, 24 listopada 2009

Spotkanie w konnym świecie

Wczoraj odbyło się spotkanie Darii z młodymi fascynatami jeździectwa. Zajęcia pt: "Hippika" prowadzone będą przez pisarkę i znawczynię koni - przez kolejne tygodnie.
Obecność na zajęciach młodzieźy była duża. Od przyszłego tygodnia zajęcia urozmaicone będą projekcjami filmów o koniach, realizowanych przez Darię.

nota: S. Rygiel

środa, 18 listopada 2009

Spotkanie scenariuszowe


(fot. Przemek Gajewski)
Pisarka DG spotkała się wczoraj z uczniami szkoły podstawowej w Brańszczyku w celu konsultacji scenariusza przedstawienia, które przygotowują uczniowie.
W poniedziałek, tj. 23 listopada 2009 r. odbędzie się pierwszy z wykładów Darii pt: "Hippika" dla fascynatów jeździectwa z okolic Wyszkowa.
Życzymy wszystkim naszym Czytelnikom miłego dnia.
redakcja ASF

poniedziałek, 16 listopada 2009

Radość życia

Listopadowa radośc życia. Właśnie, że jest. Chociaż listopad kojarzy się z niewesołymi stanami duszy. A przecież tu chodzi o refleksyjność. O pewną dozę zastanowienia się nad sobą. Nie ma co się z tym zmagać. Należy przyjąć to takie, jakie jest. Te emocje i doznania.

Dla mnie ten listopad jest wesoły. Wcześnie zapadające ciemności dają poczucie magii w świecie. Na ten właśnie listopad przypadło mi wiele spraw do załatwiania. Zatem nie mam czasu na zbytnią refleksję, chociaż jej potrzebuję zawsze. Ale wypełnia mi się czas zajęciami ważnymi. I projektami, których nie sposób odłożyć na potem. Bo potem są inne. Piszę, mam spotkania z czytelnikami, prowadzimy z moim mężem stajnię. Codzienna bieganina, przyjemna i twórcza, refleksyjne wieczory przy kominku.

Literatura i konie.
Niedługo zaczynam prowadzenie zajęć dla młodych adeptów sztuki jeździeckiej. Chcę wprowadzić ich w świat koni i tych wszystkich wrażeń z tym związanych. Wrażeń pozytywnych. Ale też wymagających od człowieka odpowiednich stanów własnych emocji. Bo konie zniszczą każdego, kto ma w stosunku do niech niecne intencje.

Przesyłam Wam wszystkim ciepły uśmiech w zamglony listopadowy poranek.

daria

piątek, 13 listopada 2009

Poznawanie przyszłości

Przyszłość to abstrakcja. To coś, co wynika wyłącznie z teraźniejszości. Nawet nie z przeszłości. Bo owa przeszłość wynikiem była ówczesnej teraźniejszości.
Aby poznać przyszłość, trzeba dobrze wniknąć w teraźniejszość. Odczytać ją odpowiednio. Wnikliwie. Rezolutnie.
Tylko przez ten pryzmat dokonywac późniejszych zmian. Bez analizy teraźniejszości wszystko staje się "gadaniem o niczym".
Zachęcam zatem do rozmowy o sobie. Tym co teraz. Co jest dobre a co złe. Wtedy przychodzi wiedza na tematy tego, co będzie.
Tej umiejętności życzę wszystkim tym, którzy udadzą się na andrzejkowe wróżby.

daria galant

sobota, 7 listopada 2009

Kobieta o oczach płynącej rzeki

Odeszedł więc do niej. To znaczy znalazł ją, bo szukał.
Dziewczyna, która zamieniła się w olchę, nie miała wątpliwości- nie była tą. Chociaż mówił, że jest dla niego ważna. Ale nie była tą. I czuła to, nawet, kiedy między nimi było dobrze.
Bo takie rzeczy odczuwa się ponad miarę. Odczuwa się fragmentami duszy. Elementami ciała. Odczuwa się, jakby ciało i serce miało znaleźć gdzieś inną przystań.
"A on był dla mnie wszystkim"- szumiała olcha.- "A on był dla mnie wszystkim"

Znalazł kobietę swoją. Od razu to poczuł. Nie miał wątpliwości i nie miał czasu, aby tracić go na przyglądanie się kobiecie. Chociaż rozum mówił: zobacz, dusza, która przemierzyła już setki istnień i kilometry rozmaitych dróg, wiedziała, że to ona.

Poczuł od początki, że ja kocha. Tak mocno i tak na zawsze. Szukał jej przez swoje życie, nawet o tym nie wiedziąc. Ale zawsze było mu tęskno. Nie wiedział do kogo. Nie wiedział za czym.
Gnało go.
Dokąd?
Gnało nieustannie. Niepokój i tęsknota. Wszystkie te jego uczucia zanikły od razu, kiedy dotknął dłoni tej kobiety.
Chciał zostać- tu, przy niej.
- Nie pozwól mi nigdy odejść - powiedział.- Bo jestem twoim mężczyzną. Należę do ciebie. Odczuwa to moje serce i ciało.
- Zostań zatem- odpowiedziała kobieta o oczach płynącej rzeki.

piątek, 6 listopada 2009

Co warto przeczytać, gdy wcześnie zapadają ciemności

"Dom na Wyrębach" Stefana Derdy. Polecam. Powieść współczesna. Trzyma w napięciu. Po przeczytaniu książki pozostaje stan zastanowienia nad losami bohaterów. I również z niepokojem patrzy się w okno o zmierzchu. Du kupienia najszybciej w internecie.

Poza tym Stefan Grabiński- klasyk naszej literatury grozy. Jego opowiadania do dostania w każdej bibliotece (powinny być). Jego opowiadania pisane są językiem trochę archaicznym, ale zaduma niebezpieczna po przeczytaniu zostaje.

dg

czwartek, 5 listopada 2009

Epika strachu

Dobrze ukształtować strach w powieściach- jest dużą umiejętnością. Porwać czytelnika w nieznany świat, to sztuka.
Co najlepiej przeczytać w polskich bibliotekach z dziedziny "bezpiecznego bania się" już za chwilę.

środa, 4 listopada 2009

Kobieta o oczach płynącej rzeki

Opowiadanie Darii Galant "Kobieta o oczach rzeki" można od dziś przeczytać w gazecie "Wyszkowiak", należącej do prasy regionalnej.
Zapraszamy.

Na naszym blogu pojawi się również niepublikowany fragment tego opowiadania.

sobota, 31 października 2009

złe miejsca- epilog

Któregoś dnia wybiegła z domu. Wprost do miejsca, gdzie odbyła z nim ostatnią rozmowę.

Było to zaraz na następny dzień, po wieczornej wizycie jego matki.
Matka jego mieszkała w tej samej wsi. Przyszła tak nagle i tak nagle opowiedziała o nim.
- Ułożył sobie życie. Jest szczęśliwie zakochany. Ma piękną kobietę o oczach płynącej rzeki. Znalazł szczęście.

- Jaka ona jest. Ta kobieta?- pytała.
- Po co ci wiedzieć- ostrzegała ją jej matka.- Po co. Było i minęło. Po co?
- Jaka ona jest?- nalegała. Szalona w umyśle.

"ma oczy płynącej rzeki. ma oczy płynącej rzeki"
szumiały drzewa dokoła domu.

Kiedy nastał dzień, wybiegła z domu, w którym szum narastał przez całą noc.

I pobiegła w to miejsce.
Pola rozwijały swoje dekoracje dokoła.
- Zamieńcie mnie w was!- krzyczała.- Nie chcę być człowiekiem
- Jakiego szczęścia od nas oczekujesz?- pytały pola.
- Chcę być cześcią was. Rodzić, usypiać, budzić się radosna. Z nadzieją. Rozwijać się. Jak wy. Ciągle trwać.
- Ale ty masz w sobie smutek. I złość. W takim stanie chcesz dokonać przemiany? Czy zawalczysz o spokój duszy i potem poprosisz o przemianę- szumiały wiatrem pola.
- Chcesz teraz?- szumiały nadal
- Chcę teraz. Teraz. Nie chcę czekać. Nie mam siły - wołała zniecierpliwiona.

I stało się. Przemieniły ją pola w drzewo olchy. Drzewo- zła. Smutne i wilgotne. Ale drzewo. Odradza się i rodzi.
Zagajnik olch szumi do dziś. Można go zwiedzić...

Daria Galant

Już niedługo
"Kobieta o oczach płynącej rzeki"

zapraszamy

wtorek, 27 października 2009

Złe miejsca

Po tym spotkaniu wiatr zmył ślady. Rozeszli się. On wyjechał- tak jak zapowiedział. Ona pozostała. W tym miejscu.
Pozostała nie tylko w swoim domu we wsi, ale pozostała też w miejscu, gdzie się pożegnali.
Pozostała na tych rozstajach.

Najpierw były sny. Sny pojawiały się ciągle. Cofanie taśmy życia. Na powrót umieranie z tęsknoty za nim. Na powrót umieranie z rozpaczy podczas tej ostatniej rozmowy.
Ciągle i ciągle.
W snach.
Przychodziła ta straszna dla niej chwila. Chwila rozczarowania. Chwila utraty.
Chwila odczuć złych. Niszczących. Chwila, za którą wszystko jest bez światła.
Śniła to. Przez wiele miesięcy

cdn.

poniedziałek, 26 października 2009

Przeklęte miejsca

Wtedy jeszcze olchy nie szumiały na tym terenie. Wtedy jeszcze słońce oświetlało przestrzeń. Było lato, kiedy on to powiedział. Kiedy zdecydował, że odchodzi daleko.
Przelękła się własnego gniewu.

- Nie odchodź- poprosiła raz jeszcze.

Uśmiechnął się sarkastycznie...

cdn.

piątek, 23 października 2009

złe miejsce

Ludzie mówią, że w tym miejscu odbyło się pewne zdarzenie. Dokładnie nie wiadomo kiedy to było. Ale dawno.
- Doszło do rozmowy pomiędzy kochankami- opowiada jedna z kobiet, ponoć znająca te historię.- Tragicznej. Kłótni. Rozstania. On powiedział, że jej nie kocha a ona zaczęła prosić go o tę miłość.
"Miłości nie dam"- powiedział.- "Nie da rady. Nie ma jak".

Powiedział jej, że musi wyruszyć w świat i poszukac tej jedynej.
- "Ja nie byłam tą?"- pytała w agonii zmysłów.
Kręcił przecząco głową.

Ona wiedziała natomiast, że bez niego nie przeżyje. Nie wiedziała, jak trwać bez niego.

cdn

poniedziałek, 19 października 2009

Rozstaje dróg

Miejsce w polach. Skrzyżowanie dróg pomiędzy Ojcowizną a Brańszczykiem. Zarośnięty fragment pola, na którym usadowiły się samosiejki drzewa określanego, jako złe - olchy.
Są jeszcze małe, lecz już posiadają ten specyficzny wygląd.
Szczególnie listopadową porą robi się tu szczególnie. Cicho i znacznie ciemniej, niż w innych częściach podobnych pól.

cdn.

Zaduszki

Zbliżają się. Listopadowe mgły i tajemnica odludnych miejsc. O jednym z takich nawiedzonych miejsc będziecie mogli przeczytać reportaż dziś wieczorem.

Zapraszamy od godziny 20.00

niedziela, 18 października 2009

Prezent na gwiazdkę

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Oraz gwiazdka. Wydawnictwo i Księgarnia Internetowa Arte Cinema Films proponuje prezent na pod choinkę.
Powieści Darii Galant, szczególnie najnowszą powieść- Siostry Opposto.

Zamówienia proszę składać na

www.dariagalant.eu

w linku Księgarnia Arte.

W zamówieniach większych (dla firm) zniżka 20 procent

Osoba, którą obdarujesz takim prezentem, będzie bardzo z tego zadowolona.

Redakcja ASF

czwartek, 15 października 2009

"Dwór Wiatrów" Darii Galant

Nowa powieść "Dwór Wiatrów" jest w trakcie pisania. Jak idzie autorce z materią nowej książki?

Rozmawia Sonia Rygiel.

SR: Pisze się dobrze czy opornie?
DG: Pisze się znakomicie
SR: Długo w ciągu dnia?
DG: Nie. Góra godzinę. Ale od razu dużo stron. Opowieść jest we mnie od dwóch lat. Pozostaje spisanie. Powtarzam się z tym "spisywaniem" w każdym wywiadzie przy każdej mojej powieści, ale tak naprawdę jest. Nie upajam się pisaniem i byciem pisarzem. Robię to automatycznie a fabuła rozgrywa się we mnie dużo wcześniej. Podczas pracy z końmi, podczas wypraw, zdarzeń. Ogólnie podczas życia.
SR: Trudno zejść na ziemię po takich doświadczeniach?
DG: Nie. Zamykam komputer i schodzę z antresolki, gdzie mamy stanowisko pracy intelektualnej. Obecnie moja pracownia jest w remoncie, dlatego piszę w innym miejscu. A odnośnie powrotu do życia normalnego po "oglądaniu" fabuły w głowie, też nie mam kłopotu, bo jakoś ekran w głowie gaśnie również automatycznie.
SR: Mówią o tobie, że masz talent od Boga. Że to niewiarygodne, jak piszesz i jak żyją w czytelnikach twoje postacie literackie.
DG: Na pewno wspomaga mnie niebo. Bo inaczej ciężko byłoby mi organizacyjnie żyć z pisania.
SR: Dziękuję za rozmowę:-)

wtorek, 13 października 2009

Siostry Opposto- miłość jako zemsta

Zapraszamy do Radia Wnet. W zakładce Radio Ojcowizna znajdziecie wywiad z pisarką na temat miłości, jako zemsty w powieści "Siostry Opposto".

www.radiownet.pl
tam szukaj
Radio Ojcowizna

poniedziałek, 12 października 2009

Pora duchów

Czym jest pora duchów, kiedy nadchodzi listopad. Jest mgłą na polach. Jest niedopisaną opowieścią, której zakończenie nie powinno poznane być od razu. Jest przyćmionym światłem, nad którym toczą się gradowe chmury.
Jest momentem znalezienia w sobie pytań.
Na moment odpowiedzi przyjdzie jednak poczekać.

daria galant

piątek, 9 października 2009

UWAGA Konkurs - na ułożenie muzyki

Ogłaszamy konkurs dla młodych kompozotorów!
Na ułożenie muzyki do utwory Darii Galant pt: " Ballada o Janie Chrzcicielu". Utwór wchodzi w skład poetyckiej kompozycji pt: "Opowieści Nadbużańskie".
Wiersz "Ballada o Janie Chrzcicielu" jest w stylu ballad i romansów Adama Mickiewicza i napisany został przez autorkę na okazję 600-lecia Parafii w Brańszczyku, na prośbę ks. kanonika Pawła Stacheckiego. Wiersz znajduje się aktualnie w wydruku dużoformatowym w ramach w kościele w Brańszczyku.
Słowa utworu zostaną opublikowane na http://www.dariagalant.eu/ , na Blogu Darii Galant oraz przeczytane zostaną w Radiu Wnet- http://www.radiownet.pl/
Czekamy na ciekawe propozycje do 1 maja 2010 roku w formie mp3
Kompozycje prosimy nadsyłać do na adres artecinema@interia.pl

Nagrodą w konkursie jest wykonanie utworu w całości przez zespół muzyczny na rozmaitych ważnych okazjach państwowych i kościelnych. Zostanie on rówież (wraz z balladą) pieśnią kościoła w Brańszczyku, która przetrwa pokolenia. Dodatkowo - dla zwycięzcy- nagroda pieniężna.
życzymy weny twórczej.

środa, 7 października 2009

chmury jesienne- fragment powieści Darii Galant

W powietrzu unosi się zapach zimna. Jeszcze dotykany przez słońce i babie lato.
- Czy przypominasz sobie moment, kiedy po raz pierwszy weszłaś do tego domu?- zapytałem jej a ona wzruszyła ramionami.
- Czy ten dom coś do ciebie powiedział? Czy poczułaś jakąś z nim więź?- nalegałem, by powiedziała cokolwiek.
- On oddycha. Wtedy usłyszałam jego oddech- szepnęła.

Fragment pochodzi z powstającej nowej powieści Darii Galant pt: "Dwór Wiatrów".

wystawa rzeźby Anny Dębskiej

Dyrektor Muzeum Kultury Kurpiowskiej w Ostrołęce zaprasza na wystawę rzeźby Anny Dębskiej i jej córki Joanny Waliszewskiej.
Uroczysty wernisaż odbędzie się 10 października o godzinie 14 w muzeum przy ulicy Gen. Józefa Bema 8.
Na wernisażu odbędzie się też pokaz fragmentów filmu dokumentalnego Darii Galant pt: "Opowieść o koniach i ludziach. Anna Dębska".

(snack)

wtorek, 6 października 2009

Kara nieszczęsliwa klacz

W Radiu Wnet dziś ukazała się relacja z przeprowadzenia do stajni w Ojcowiźnie karej klaczy, uratowanej z transportu śmierci. Przeprowadzenia przez pola dokonał Wacek Romański, Dukat i Przemek Gajewski.
Gratulujemy dwóm panom determinacji i odwagi (klacz nienawidzi człowieka, bo zrobił jej wiele krzywd) a Dukatowi dziękujemy za zaopiekowanie się nową klaczą z empatią i zrozumienim dla jej cierpienia.
Sonia Rygiel

www.radiownet.pl

piątek, 2 października 2009

Radio WNET Krzysztofa Skowrońskiego

Drodzy Państwo, z przyjemnością informujemy o istnieniu Radia Wnet, zalozonego przez dziennikarza radiowego i telewizyjnego, ostatnio szefa Radiowej Trójki Krzysztofa Skowrońskiego. Radio dostępne jest na razie drogą internetową, ale juz za chwilę będzie słyszalne na częstotliwościach warszawskich. Tam mozna usłyszeć i poczytać Cejrowskiego, Wasowskiego, Skowrońskiego, Kukiza i od środy Darię Galant, która jest prowadzącą Radio Ojcowizna, jednej z "odnóg Radia Wnet.

www.radiownet.pl

zapraszamy

poniedziałek, 28 września 2009

koń ze snu


(fot.) Stajnia Ojcowizna.
Miss Boogie Pine- klacz rasy American Quarter Horse.
Ma siedem lat i znakomite papiery reiningowe. Jednym z jej przodków jest Hoolywood Jack 86, mistrz świata w reiningu, legendarny w USA ogier. Boogie jest matką pięknych źrebaków, których uroda podbija serca nowych właścicieli. Znakomicie sprawuje sie pod siodłem. Delikatny kłus, łagodny galop.
Dzisiejszej nocy miałam sen o tej klaczy. Chodziłam wraz z dziećmi na łące z Boogi. A potem Boogi woziła nas wszystkich po kolei na oklep (bez siodła) po ukwieconej jesiennej łące.
Konie pojawiają się w moich snach w pewnych określonych momentach mojego życia. Jeśli ma wydarzyć się coś złego, wtedy widzę je cierpiące i potrzebujące pomocy.
Kiedy konie w moich snach są szczęśliwe, zwiastuje to dobre momenty w moim życiu.
Lubię tę metaforykę.
Daria Galant

niedziela, 27 września 2009

małe dzieła- warsztaty malarskie

25 września 2009 r. w Wyszkowskim Ośrodku Kultury "Hutnik" odbyła się wystawa, podsumowująca warsztaty plastyczne dla dzieci, które odbyły się w okresie wakacji w Łucznicy.
Na wystawę przybyło wielu znamienitych gości, m.inn. Anna Dębska, wybitna, światowej sławy rzeźbiarka.
Dyrektor domu kultury Artur Laskowski przywitał zebranych gości. Przedstawione zostały prace małych twórców na pokazie audiowizualnym, następnie odbył się bankiet.

(snack)

Opowieśc o artyście

W tym tygodniu, w gazecie "Wyszkowiak", wychodzącym w powiecie Wyszków, przeczytać będzie można felieton Darii Galant o tajemniczych drogach artysty malarza Henryka Musiałowicza, który określany jest przez innych artystów, jako "prawdziwy twórca".
- To wspaniała postać - mówi pisarka.- Trzymająca się na uboczu od tzw. życia artystycznego. A jednoczesnie właśnie w nim i koło niego kłębią się największe energie twórcze.

Zapraszamy do lektury felietonu.

(snack)

sobota, 26 września 2009

25-lecie MONAR-u- dziś w Wyszkowie

W sobote, tj. 26 września obchodzodzone jest święto 25-lecia istnienia MONAR-u. W Wyszkowie odbęda się imprezy, towarzyszące obchodom. Zobaczymy też pokazy konne. Wyszkowski MONAR jest instytucją, gdzie główny nacisk kładzie się na hipoterapię.
Zapraszamy do Wyszkowa na konną imprezę.

(god)

czwartek, 24 września 2009

wnętrze twórcy- rozmowa z pisarką

Rozmawia Zosia Kosmala:

Zosia Kosmala: Kim jest twórca?
Daria Galant: Kimś bardzo wrażliwym. W pewnym sensie eterycznym.
ZK: Ale znam takich, co twardo stąpają po ziemi...Niektórzy są nawet wulgarni.
DG: To zachowanie. Wnętrze człowieka tworzącego natomiast, postrzega świat inaczej od ziemskich wojowników. I nie ma znaczenia materia, w której twórca tworzy. Czy jest on profesjonalistą (tj. zarabia na życie swoją twórczością), czy amatorem (robi to jako hobby).
ZK: Kiedy twórca jest profesjonalistą? Kiedy jest w telewizji, są z nim wywiady itd?
DG: Twórca jest tylko wtedy, kiedy ma swoich odbiorców. Odbiorców swojej wrażliwości. Jeśli ktoś za nim idzie, słucha, czyta czy ogląda, to znaczy, że jego sztuka przemawia. Ma zatem swój cel. Cel w sztuce jest najważniejszy. Bezcelowość - jak w życiu- to dryfowanie bezwiedne.
ZK: U ciebie jak jest z celem?
DG: Cel pisanie samo w sobie, był od zawsze. Odkąd sięgam pamięcią. Odkąd sięgam pamięcią miałam czytelników i odbiorców, nawet jako dziecko. To mnie cieszyło. Działo się to wszystko automatycznie. Dzięki temu moje powieści, wiersze i opowiadania żyły. Nigdy nie siedziały w szufladach.
ZK: Lubisz samotność?
DG: Bardzo. Włoska pisarka Oriana Fallaci powiedziała, że samotność pisarza jest przepełniona wyobraźnią. Pełno w niej ludzi, słów, wydarzeń. Kiedy jestem sama nigdy nie czuję się sama. Kiedy pisze, to jestem z moimi bohaterami, ich emocjami, ich światem. Bardzo mnie to pochłania i fascynuje. Natomiast kiedy nie piszę, jestem ze sobą, ze swoim wnętrzem, ze swoją duchowością. Jestem ze swoimi dziećmi, co uwielbiam. Ze swoimi końmi. Wśród swoich książek i swojej przestrzeni.
ZK: Potrzebujesz swojej przestrzeni?
DG: O tak. Bardzo. Jestem średnio towarzyska. Lubię przebywać tylko z bliskimi mi osobami. Marnują moją energię pobierzne kontakty lub ludzie, którzy nic nie wnoszę do życia innych ani swojego. Takie kontakty są dla mnie monotonne. Męczę się, więc ich nie wzniecam. Uwiebiam natomiast ludzi o, tak to nazwę, słońcu w środku. Oni wcale nie są na pierwszy rzut oka radośni i entuzjastyczni. Mogą być nawet małomówni. Ale mają w sobie to coś. Te prawdę, która daje mi tyle spokoju i siły, kiedy ją odnajduję w drugim człowieku.
ZK: A samotność z mężczyzną?
DG: Ukochanym i najbliższym- piękna. Kiedy jest zrozumienie, miłość i wspieranie. Bo ukochany mężczyzna też przecież ma słońce w swoim wnętrzu.
ZK: Dziękuję za rozmowę

wtorek, 22 września 2009

klacz przewodniczka

(fot) P. Gajewski.
Na zdjęciu Catriona Ace (klacz przewodniczka) i Wacek Romański.

Klacz przewodniczka to koń specyficzny. W hodowli występuje niezwykle rzadko. Jej mentalnośc powoduje, że kieruje całym stadem. Również ogierami a szczególnie ogierem alfa. Zarządza również rozrodami w stadzie, czyli która klacz z którym ogierem ma począć źrebaka.
Osobowość klaczy przewodniczki jest silna. Silniejsza nawet od ogiera alfa. Klacz ta bowiem troszczy się o całe stado. Naucza zachowań inne konie. Wyklucza ze stada lub do niego przyjmuje. To ogromnie ciekawa osobowość, lecz wymaga też odpowiedniego traktowania. Bez szacunku dla jej przewodniczej natury a jednocześnie wytworzenia w niej respektu dla siebie (czyli jej opiekuna), trudno znaleźć z nią współny język. Jeśli natomiast mamy z nią połączenie- jest wspaniałym przyjacielem, opiekunką i nauczycielką psychologii koni.

Daria Galant

czwartek, 17 września 2009

gdzie kupić powieści Darii Galant?

Powieści "Bóg ukrył się w górach", "Siostry Opposto", "Południca" oraz zbiór wierszy "Lilith" najprościej nabyć bezpośrednio w wydawnictwie ARTE CINEMA FILMS. Namiary znajdują się na stronie internetowej

www.dariagalant.eu

Zapraszamy.

Redakcja ASF

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

świat przedstawiony w pisarstwie Darii Galant

Współczesne pisarstwo niewiele współnego ma z pisarstwem. Przede wszystkim brak w pisarstwie polskim tzw. świata przedstawionego, czyli iluzji rzeczywistości, w którą pisarz powinien zabrać swojego czytelnika.
Płytkie opowiadania o człowieku i jego perturbacjach stanowią karykaturę analizy ludzkiej kondycji czy osobowości. Ów nurt, w zasadzie nadający się jedynie na półki z literaturą popkulturową a nie literaturą, urósł niesiety za sprawą tzw medialnych biznesów literackich do rangi polskiej literatury współczesnej.
W dodatku reprezentuje owa popkultura nasze piśmiennictwo książkowe za granicą, co nie wpływa przychylnie na odbiór naszych rodzimych tworów literackich.
Tymczasem wiara czytelnika w świat ukazany w książce powinna być niepodważalna. Tak, jak ma to miejsce w powieściopisarstwie D.Galant.
Tam człowiek uwikłany w stany świadome i podświadome, przemierza swoją drogę a wraz z nim czytelnik.
Profesor Tadeusz Żabski z Uniwersystetu Wrocławskiego określił pisarstwo tej autorki jako najciekawszy współczesny nurt literatury polskiej, która nie zabiega o sławę lokalną a jedynie o zainteresowanie czytelnika i swoją wieczność. Bo wieczność literatury pozostaje w odbiorze czytelników i emocjach, jakie ona potrafi (bądź nie) wzbudzić oraz w zrozumieniu adaptacji tych dzieł za granicą.
I tym rygorom pisarka stara się sprostać w kolejnych swoich powieściach. Mam nadzieję, że powieści D.Galant, naszej rodzimej, aczkolwiek bardzo eksportowej pisarki, doczekają się nie tylko swoich obcojęzycznych wcieleń, ale i filmowych odpowiedników.
Czego szczerze naszej sztuce życzę.

dr. Wanda Kazimierska (literaturoznawca)

środa, 26 sierpnia 2009

Western i Rodeo w POLSAT SPORT

Na kanale POLSAT SPORT trwa emisja filmu dokumentalnego Darii Galant pt: " Western i Rodeo". Czas trwania: 24 minuty.
- Film pokazuje konkurencje jeździectwa westernowego i konkurencje z cielakami, które odbyły się w Karpaczu w sierpniu 2009 roku- mówi autorka.

Film, chociaż dotyczy sportu, ukazuje również piękno koni. Pierwsza sekwencja filmu to obraz łąki, po której przechadza się uroczy wierzchowiec. Bardzo malarski obraz okraszony jest wzruszającym tekstem Darii.

(sic)

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

artyzm koni- rozmowa z Darią Galant

Pyta Anna Rogozińska, dziennikarka i publicystka:

AR: Jak postrzegasz konie?
DG: Jako sztukę. Jest w nich kwintesencja przyrody.
AR: Koń jako rzeźba?
DG: Nie. Koń jako ruch. Piękny jest w ruchu. Najpiękniejszy sam. Wśród przyrody, bez człowieka na sobie.
AR: Ale pokazy to ludzie i to, co z końmi umieją zrobić.
DG: To bardzo okrutne. Z końmi można w jeździectwie dużo osiągnąć. Wytrenować. Poskromić. Tylko, że to tresura. Nie lubię tresury.
AR: To jak pokazać konia?
DG: W jego naturalnym ruchu. Staram się to pokazywać w moich filmach dokumentalnych. I relacje z człowiekiem. Ale przede wszystkim istotę konia. Chciałabym przywrócić mu prawo do swobodnego oddychania. W sztuce także.
AR: Sztuka bez tresury?
DG: (potakuje)
AR: Ale jak?
DG: Czy wszystko musi okupione być, jak w "Tańcu z gwiazdami", nadwyrężaniem organizmu? To przecież nie jest reguła. Sztuka to nie akrobacja. Akrobacja to sport. I to ciężki. A sztuka jest podziwem dla natury tego, co pokazujemy. Sztuka powinna wzruszać gdzieś głęboko. Nie zadziwiać "jak oni to zrobili? Ile trenowali?" Sztuka stawia inne pytania.
AR: Jakie pytania? O co?
DG: O sens istnienia człowieka. O jego rolę. O jego duchowość. O coś ważniejszego.
AR: Stawiasz sobie takie pytania?
DG: Każdego dnia. Od dziecka.
AR: Byłaś refleksyjnym dzieckiem...
DG (uśmiecha się) : Jestem nadal...
AR: Dziekuję za rozmowę.

Art horses


Fot. Przemek Gajewski
Daria Galant (w sukni Karoliny Wajdy) i Beata (amazonka na koniu). Tory wyścigów konnych w Sopocie.

piątek, 21 sierpnia 2009

Nocą z końmi

Przeczytałam felieton w gazecie Darii Galant pt: "Samotność z końmi".
Mam parę własnych przeżyć. Kocham noce z końmi, kiedy znajomi pozwalają mi zostać w swojej stajni. Patrzę na nie i ładuję się pozytywną energią. Jest mi wtedy dobrze i bezpiecznie.
Ludzie, którzy kochają konie, odczuwają świat sercem.
Żałuję, że nigdy nie będę mogła mieć stajni. Ale chętnie poczytam i pooglądam coś na temat koni. Tylko mało tego jest w gazetach i telewizji.

ps. "Daniel i Konie"- super film. Bardzi się wzruszyłam.

Agnieszka R.

filmy o koniach- refleksje

Bardzo dziękuję za filmy o koniach, które mogłem oglądać przez ostatnie lata w telewizji.
Daria Galant jest chyba jedynym twórcą takich filmów w Polsce. Wrażliwość na piękno tych zwierząt przebija we wszystkich jej produkcjach.
Chciałbym mieć więcej możliwości na oglądanie świata koni, który rejestruje pani Daria.

Andrzej Jakuski
(pasjonat koni, hodowca)

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

obozowisko teatru konnego "Zingaro"



fot. Przemek Gajewski


Daria z wizytą w obozowisku Bartabasa i teatru konnego "Zingaro".

- Artystyczne klimaty. Wrażliwość na sztukę i zwierzęta. Podobało mi się- opowiada pisarka i miłośniczka koni.


Bartabas zaprosił ją do Francji, aby mogła przyjrzeć się treningom, jakim poddawani są kaskaderzy i konie "Zingaro".


- Ma dużą wiedzę o koniach i o ich psychice- mówił Bartabas po spotkaniu z pisarką.- To bardzo cenne w sztuce. A ona robi filmy o koniach.


(

niedziela, 16 sierpnia 2009

List do Darii

(...) Dzisiaj nie mogę zaliczyć się do fanów kina, ale gratuluję odwagi w ocenie jakości dzisiejszego polskiego kina(...)

(...)Jak to jest, że jedni ludzie lgną do zwierząt i przy nich "ładują akumulatory" a inni te same zwierzęta traktują, jak tarczę strzelniczą czy obchodzą się z nimi bezl litości w transporcie czy uboju.
A pozostawienie w lesie "ulubionego" pieska, uwiązanego do pnia?

Wiesław Czapski

Spacer

Fot. Marta Baranowska.

- Dukat (na zdj.) jest moim ukochanym, magicznym koniem- mówi Daria Galant.- Towarzyszy mi wiele lat. Był moim pierwszym koniem. Jest ze mną do dziś.

Dukat wygrał wiele zawodów jeździeckich. Poprowadził do mistrzostw wielu młodych ludzi, którzy trenowali pod okiem Darii.
Wystąpił w filmie dokumentalnym Darii Galant "Opowieść o koniach i ludziach. Anna Dębska".
Występował na pokazach baletu konnego, przygotwanego przez Darię.
Do dziś otoczony jest kultem i miłością. - Ma w sobie coś niezwykłego- mówi Anka, jedna ze studentek jeździectwa ze stajni Darii.- To coś ma też Daria, więc dlatego koń taki jest- podsumowuje.
Życzymy Dukatowi wiele dobrego życia przy boku swojego ludzkiego przyjaciela.

Fan Club Wałcia

piątek, 14 sierpnia 2009

samotność z końmi

Lubię samotność z końmi. Kiedy jestem tylko ja i one. Patrzą wtedy na mnie spokojnie. Z zainteresowaniem. I zrozumieniem.
Rozumiemy się. To zrozumienie jest wymowne o wiele bardziej, niż zrozumienie pomiędzy ludźmi.
Jest czyste. Inne.
Zrozumienie pomiędzy przyrodą a jej symbolem, jakim jest człowiek.
Samotność z końmi dodaje mi serca do relacji z ludźmi.

Daria Galant

Mołojecka sława Olbrychskiego

"Daniel i konie" są nastrojową i wzruszającą opowieścią o przyjaźni i marzeniach.
Blisko godzinny film Darii Galant ogląda się z zapartym tchem. Trudno nie poddać się tej historii toczącej się w rytm zwierzeń aktora, którą ilustrują jedyne w swoim rodzaju zdjęcia- także archiwalne- i świetnie dopasowana muzyka(...)"

Małgorzata Piwowar
Rzeczpospolita
06.08.2009

całość recenzji filmu znajduje się na stronach Rzeczpospolitej.
rp.pl/wiadomości

Daniel i konie- oglądalność

Film dokumetalny o pasji i miłości do koni znakomitego aktora Daniela Olbrychskiego oglądało 650 tys. widzów TVP 2, co stanowi 2 % udziału w rynku.
To bardzo duża oglądalność filmu dokumentalnego, w dodatku o koniach. Biorąc pod uwagę "niewygodną" dla widza godzinę emisji- film odniósł sukces.
Według rankingów medialnych, podczas emisji filmu, oglądalność widzów stale wzrastała.

aga słom

środa, 12 sierpnia 2009

Powstanie Warszawskie z siodła

fot. Przemysław Gajewski.
Obchody Powstania Warszawskiego na Mokotowie. Park Dreszera. Na zdjęciu córeczki Darii; Rozalka i Veronka z warszawską policją konną



fot. Przemysław Gajewski.

Daria Galant i Anna Mazur podczas oceniania filmów na festiwalu "Biała Dama".

wtorek, 11 sierpnia 2009

Filmowanie polskie

9 sierpnia 2009 roku zakończył się Festiwal Filmów Amatorskich "Biała Dama" na zamku Grodno. Filmy oceniane były pod wieloma względami. Przede wszystkim- treści opowiedzenia historii filmowej.
- Zauważyłam, że w polskich filmach tak samo amatorskich, jak i profesjonalnych brakuje treści- mówiła Daria Galant (dyrektor artystyczny festiwalu oraz przedwodnicząca jury konkursowego) w wywiadzie dla TVP INFO . - Kino polskie współczesne, oprócz dosłownie kilku filmów, jest nic nie warte i przedstawia za granicą obraz nędzy i rozpaczy. Na świecie niestety polskie współczesne kino nie znaczy nic i nie jest rozumiane. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Czy twórcy nie potrafią wzbić się na wyższe poziomy wyobraźni?- zastanawiała się pisarka.

Słowa, potępiające brak wyobraźni i naśladownictwo z ust jurorki padły również podczas wręczania nagród.
- Musicie zaglądać w głębiny własnej duszy i tworzyć z wewnętrznej potrzeby- mówiła pisarka i autorka filmów dokumentalnych.- Inaczej marnujecie każdą minutę z życia swojego widza i tym samym nie okazujecie mu szacunku- podsumowała.

(sic a.)

środa, 5 sierpnia 2009

film dokumentalny - Daniel i konie- premiera w TVP 2

W czwartek, tj 6 sierpnia 2009 r. o godzinie 13.20 w TVP 2 odbędzie się premiera filmu dokumentanego Darii Galant pt:

"Daniel i konie"

Film ukazuje pasję jeździecką polskiego aktora Daniela Olbrychskiego i jego niezwykłe relacje z końmi.

"Daniel i konie"- scenariusz i reżyseria: Daria Galant
produkcja: Arte Cinema Films
występują: Daniel Olbrychski oraz konie
Jack Smart Commad i Cudny
(grał z D. Olbrychskim w "Ogniem i Mieczem")

"Daniel i konie" - film dokumentalny. TVP 2. Prod. Arte Cinema Films. 2009.

Blog- magazynem

Witajcie. Mój blog zmienia formę. Na magazyn on line. Ma być gazetą z reportażami, fotoreportażami. artykułami i opiniami specjalistów w różnych dziedzinach. To rodzaj gazety żyjącej, bo dostępnej za darmo, w sieci. Opiniotwórczej. W natłoku "papki słownej" i komercji mam nadzieję, że to, co dowiecie się z tych publikacji - w pewien sposób wzbogaci Wasze życie, bądź nada mu wybrany przez Was kierunek albo nakłoni do głębszego spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość.

Mam nadzieję, że będziecie tu zaglądać w poszukiwaniu wiedzy i opinii na interesujące Was tematy. Oczywiście nie zabraknie wątków z końmi, zdjęć i wywiadów z ciekawymi ludźmi i o ciekawych sytuacjach- konnych.

Pozdrawiam serdecznie teraźniejszych i przyszłych czytelników.
Daria Galant

poniedziałek, 27 lipca 2009

Powieści "Południca" i "Siostry Opposto" do kupienia

Informacja
Dodatkowe wakacyjne punkty sprzedaży powieści:

Warszawa- Antykwariat w Podziemiach Biblioteki Uniwersyteckiej "Hula Kula"
Góry Sowie- Pensjonat i galeria "Austeria" Jugowice
- Zdrojowe Centrum Kultury "Młyn" Szczawno Zdrój

piątek, 24 lipca 2009

zamki na wakacje

Od 7 do 9 sierpnia rusza III edycja festiwalu filmów amatorskich "Biała Dama". Akcja ma miejsce w Zagórzu Śląskim, koło Wałbrzycha. Wyświetlanie filmów nocą w zabytkowym zamku zbójnickim, robi wielkie wrażenie. O północy na szczycie wieży zamkowej pojawia się duch Białej Damy, który przy dźwiękach muzyki spaceruje po tarasie widokowym.

Wkoło szumią góry i górskie strumyki.

Tajemnicze Góry Sowie oddychają magią. Bardzo lubię ten festiwali.
Od dwóch lat jestem w jury festiwalowym a wizyta w Górach Sowich jest zawsze dla mnie dużym przeżyciem. Pochodzę stamtąd.
Serce zawsze bije mi mocniej, kiedy mam w te rejony pojechać.

wtorek, 21 lipca 2009

Siostry Opposto, Południca i inne

Drodzy Czytelnicy :)
Informacja wręcz turystyczna. Pytacie, gdzie w okolicach Wyszkowa można nabyć bezpośrednio powieści "Siostry Opposto" i "Południcę". Książki są w sprzedaży w księgarni na przeciwko komendy policji (nie pamiętam ulicy) lub w naszej galerii w Ojcowiźnie.

wtorek, 14 lipca 2009

Pomiędzy światami

Byłam wczoraj na Krakowskim Przedmieściu i Starym Mieście w Warszawie. Późnym wieczorem. Latarnie oświetlały miasto. Pełno ludzi. A jednocześnie cicho i spokojnie. Nie tak, jak za dnia. W tłumie i korkach. Zupełnie inaczej.

Akceptuję miasto nocą.

To jakaś dewiacja. Ale znajomy powiedział, że to oryginalne.

poniedziałek, 13 lipca 2009

wykład pod gołym niebem

Wczoraj wieczorem odbył się niecodzienny wykład o literaturze. A raczej rozmowa. Pod gołym niebem. Na tarasie galerii w Ojcowiźnie. Rozmowa dotyczyła literatury. Jej rozwoju. Poszukiwania własnych dróg. Rozmawiając o literaturze z młodą dziewczyną, którą fascynuje pisanie i chce w przyszłości podążyć drogą twórczości literackiej, uświadomiłam sobie, jaką ogromną walkę należy stoczyć z komercją.
- Bądź sobą w swoich powieściach pomimo wszystkiego. Nie oddaj się nigdy narzuconym tekstom. Twórz swoje - powiedział mi kiedyś profesor Tadeusz Żabski z wydziały filologii polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego.

Tymczasem tak łatwo wpaść w ręce komercji. Poddać się jej trendowi.
- Tak jest łatwiej- podsumowałam wieczorne opowieści o literaturze.

Ale łatwiej nie znaczy dobrze.

piątek, 10 lipca 2009

Magiczne aspekty burzy cz. 2

Wierzono, szczególnie na Podlasiu we wróżebną moc burzy.
Jeśli nasz dom odwiedził ktoś, kto jest w stosunku do nas mało szczery lub nam szkodzi, ale udaje przyjaciela, wówczas po jego wyjściu nad domostwem i gospodarstwem rozlega się złowrogi pomruk burzy.
Im większa jest nienawiść gościa do naszego domu, tym burza przybiera na sile.

środa, 8 lipca 2009

Magiczne aspekty burzy cz. 1

Burza zwiastowała gniew. Ludzie zamykali się przed nią w chatach. Zapalali w oknach świeczki, aby odpędzić demony ognia, wirujące wtedy po świecie.
Modlili się o litość. Prosili Boga, aby im przebaczył ich niecne postępki.
W mieszkaniach i domach siedziano cicho. Jakby nie przywołując nawet swoim oddechem uwagi Burzy. Aby tylko do nich nie przyszła.

Burze letnie

Burze w szklance wody. W szklance wódki. W powietrzu. W słowach. Pomiędzy ludźmi.
Tyle odmian relacji, w których błyska.
Chrobliwych. Niepotrzebnych w dążeniu do harmonii. Tymczasem przeznaczenie idzie swoją drogą.
Oświetlane przez pioruny. I cienie skał.
Czym byłaby burza bez późniejszego słońca? Czym?

wtorek, 7 lipca 2009

Rusałka w słońcu

Wygrzewa swe ciało z powietrza
z drobin mchu i
pomruków lasu
w ciepłych chmurach
słońca

Jej włosy szumią
wśród dojrzałych zbóż

Oddechem swoim zanosi
chłodny powiew
ptasim gniazdom

Ma zamknięte oczy
dniem uspana

Wyciszona słońcem

Oddycha
miarowo

Szumem trwa na łąkach

Zbudzi się wieczorem
otworzy powieki
i
łuną zmierzchu
i
zachodu słońca

Pójdzie
ciemną sunknią nocy
zasłaniając świat

Mój nowy wiersz.

Pierwszy od długiego czasu. Czytałam go wczoraj na antenie Polskiego Radia, programu I-go. Pierwszy raz czytałam publicznie (bo do słuchaczy) mój własny wiersz. To dla mnie niezwykłe. Kiedyś obiecałam sobie, że nigdy tego nie zrobię. Ale- jak widać- nigdy nie mów nigdy. Za chwilę go opublikuję. Będzie to premiera na blogu :-)

wtorek, 30 czerwca 2009

Mądrość filozofa i pisarza

Mój ukochany Johann Wolfgang Goethe. Dla was specjalnie jego maksyma. Niech będzie zadedykowana na dzień dzisiejszy:

"Jak można poznać siebie? Nigdy przez obserwację, a jedynie przez działanie. Spróbuj wypełniać obowiązek, a od razu będziesz wiedział, co w tobie tkwi"

Mądrość filozofa i pisarza

Mój ukochany Johann Wolfgang Goethe. Dla was specjalnie jego maksyma. Niech będzie zadedykowana na dzień dzisiejszy:

"Jak można poznać siebie? Nigdy przez obserwację, a jedynie przez działanie. Spróbuj wypełniać obowiązek, a od razu będziesz wiedział, co w tobie tkwi"

środa, 24 czerwca 2009

Rumunia


Stara biblioteka polonijna w Rumunii. Obecnie budynek jest pusty. Przez okna widac jedynie stare półki z zakurzonymi książkami.
fot: D.G

poniedziałek, 22 czerwca 2009

Zimne lato

Lato jest zimne. Ma to jednak urok. Padające deszcze i chłód w pewien sposób mi odpowiadają.
W domu z książką. Lub filmami o tańcu, które ostatnio namiętnie oglądam. Poszerzają się horyzonty.
Lato z deszczem jest latem inspitującym.

sobota, 20 czerwca 2009

ogród

Posiadać własny ogród z drzewami owocowymi - jest ogromnym szczęściem.
Natura na naszych oczach tworzy i rodzi owoce. Po kolei.
Najpierw czereśnie. Potem śliwki w różnych odmianach. Lato przyniesie czerwone wiśnie w zakątkach. Już dojrzewają. Mają owoce, ale zielone.
I jesień- nostalgiczna.
Jabłonie juz teraz przygotowują sie do niej. Winogrono, które oplata mój dom- jeszcze śpi. Kiełkuje malutkimi pączkami gorzkich rodzynek.

Tak mogę spacerować po tym ogrodzie w nieskończoność. Przypatrywać się drzewom i krzewom.
Rozmawiać z kobiecą naturą drzew, rodzącą, dojrzałą, zamierającą na zimowe miesiące, by znów się przebudzić wiosną.

piątek, 19 czerwca 2009

Siostry Opposto są na bangnach pulwy

Zabawna historia wydarzył się wczoraj.
Do Ojcowizny przyjechali turyści, którzy skierowali się do tego miejsca przez szlak powieści "Siostry Opposto".

Chodzili pod płotem mojego kurpiowskiego siedliska, ale nikogo nie zastali. Moja córeczka ma zakończenie roku szkolnego i jesteśmy w Warszawie. Stąd absencja.

W jakiś sposób dostali numer telefonu od kogoś w Ojcowiźnie lub Brańszczyku (tam też zwiedzali okolicę) i dlatego zadzwonili.

Wyjaśniłam, że mnie nie ma i zapraszam kiedy indziej.
Oni jednak musieli już wracać (pochodzą z Poznania), ale koniecznie chcieli dojść do Jeziora Wypłyniętego oraz karczmy Pulwy lub jej pozostałości.

Zaproponowałam jedynie wycieczkę na piękne o tej porze Pulwy (ptaki, rośliny, niebo nad ogromnymi hektarami łąk).

- Karczmy nie ma. I jeziora też - powiedziałam. Chociaż niektórzy wskazują na istnienie takiego miejsca.

- Ale nasza wycieczka będzie poszukiwaniem tych miejsc - powiedzieli turyści. - Bo w Brańszczyku jedna strasza pani powiedziała nam, że Siostry Opposto Emilia i Odeta strzegą swojego miejsca i nie dopuszcza tam byle kogo. Więc moźe nam pokażą.

Pożyczyłam im miłej wyprawy.
Bo Bagna Pulwy sa naprawdę piękne.

czwartek, 18 czerwca 2009

Chłopiec i koń

Jest taka historia, która jest piękna. Ale i tragiczna zarazem. Są w niej zmagania. Są w niej wartości. Dramaty. I ludzkie. I konne.

Są w niej ludzie źli, upajający sie podłością, małymi poglądami, zazdrością.



I są w niej tacy, którzy rozumieli swoje serce i serce wyznaczało im drogi po odmętach życia.



Chłopiec kochał konie od zawsze i miał do nich magiczny stosunek.

Konie kochały jego. Szanowały jego człowieczeństwo, chociaż człowieka nie szanują. Boją się jego destrukcji. Człowieczego myślenia, które, jak prąd śmierci, przechodzi przez ich stepowe, wietrzne umysły.

Ale ten chłopiec miał wyznaczony tor przez los, który splatał go z tymi zwierzętami w sposób, którego nie da się wyjaśnić.



W tym samym czasie, gdzieś indziej, był koń. Nazywano go Złotym Ogierem. Był piękny. Utalentowany. I bardzo dumny.

Do człowieka podszedł ze zrozumieniem, bo miał odwagę w swoim stepowym sercu. Nie bał się złych zamiarów. Nie czuł momentu grozy i zimnego cienia nad sobą, kiedy przepływały przez niego myśli czlowieka.

Ale człowiek to wykorzystał do swoim niecnych celów. Niecnych, bo windujących rozhulane ego człowiecze na najwyższe kondygnacje przestrzeni w relacjach człowiek- natura.



Został bardzo skrzywdzony. Stał w boksie, swojej celi darowanej od bogatego człowieka, rozmyślał nad niedolą.

"Zabij mnie człowieku, jestem dumny. Mam serce z wiatru i nie dam się rozszarpać na kawałki ludzkiego mięsa. Jestem koniem. Synem wiatru. Echem stepu."



Potem Złoty Ogier zamieszkał z pewną kobietą w dziwnym i dalekim kraju. Najpierw w jednej stajni. Tam było mu zimno. Ludzie. Ich myśli. Kobieta zabierała go do lasu na długie wycieczki. Tam czuł się dobrze.

"Wierzę w ten las" - mówił podczas wypraw. Ona uśmiechała się nieznacznie.

"Las kryje nas od tych wszyskich myśli" - odpowiadała wtedy.

"Odczuwasz te myśli? "- dziwił się i ucieszył jednocześnie.

Potakiwała.

Wtedy otworzył swoje serce.



Potem kobieta przeniosła się ze swoimi dziećmi do domu blisko rzeki. Tam było ciepło.

" Nie ma myśli człowieczych"- radował się Złoty Ogier i rozglądał.

"Nie ma"- uśmiechała się kobieta.



Chadzał na spacery z nią i jej dziećmi. Woził dzieci na swoim silnym karku.

" Nie jestem zły, jak powiedzieli ci o mnie" - mówił wieczorami do kobiety.

"Złe są myśli tych, którzy tak mówili" - kobieta głaskała go po białej grzwie o zmierzchu, kiedy odwiedzała stajnie przed snem, by napełnić wszystkim mieszkańcom poidła.



Chłopiec przybył do Złotego Ogiera, kiedy rzeka Bug przybrała granatowe odcienie schyłkowego lata.

Nad rzeką wiał letni jeszcze wiatr a dziwna postać, która czasami siada na jej brzegu, wtedy uśmiechała się tajemniczo.

środa, 17 czerwca 2009

Zapiski w dniu trzecim

Dzień trzeci tygodnia pracującego - środa. Warszawa. Wczoraj padał deszcz. Dziś jest pochmurno. Ostatnio taka pogoda bardzo mi odpowiada. Robi się wtedy jakby ciaśniej. Przestrzeń nie rozprasza się, jak to jest przy słońcu.
Zamyka się i ulega podziałowi przez chmury i deszcz na sektory, w których można się przemieszczać się po dziwnych miejscach poza sferą umysłu.

Mówi się o stanach pogody, w których otwierają się drzwi do innych światów. To mgła, zasnuty chmurami deszczowymi krajobraz, świt, burza.
Kiedyś nad Bugiem, podczas burzy, spotkałam człowieka, który nie wyglądał na realnego spacerowicza. Mówił, że jest rybakiem nad tą rzeką. Staliśmy we dwójkę schronieni przed deszczem pod dachem starej nadbrzeżnej chaty.
Rozmawialiśmy.
POtem ja odeszłam w swoją stronę a on został. Kiedy się odwróciłam, nadal tam stał a potem zaczał się rozpływać. Powoli. Albo może mi się wydawało, bo przecież byłam już daleko od niego a przestrzeń zamykały kłębiące się chmury.
Ten człowiek powiedział wtedy:
- "Skupienie się na tym, co teraz robimy, jest mottem przewodnim życia. Jeśli minie nam ta chwila, ona nigdy już nie powróci. Każde przemyślenie i każde zamyślenie, jak moje tu nad wodą podczas łowienia ryb, jest cenniejsze od pieniędzy i sławy. Bo tworzy nas i zaznacza nasze istnienie na tej ziemi. Przez ukochanie każdej chwili, nie odejdziemy w niepamięć wieków.

Post Scriptum
Moje impresje z podróży i spacerów po brzegu rzeki Bug obrazują zdjęcia pana Wiesława Czapskiego, które możecie ogladać na blogu Wiesława Czapskiego. Znajdziecie go od razu. Tylko w google wpiszcie Blog Wiesława Czapskiego.
Wtedy i wy będziecie mogli pospacerować po tych miejscach.

niedziela, 14 czerwca 2009

Wartości i indywidulaności

Mija czas wolny dla większości z nas. Do Ojcowizny przyjechali w tych dniach niezwykli ludzie. Inni. Mądrzy. Zdystansowani. O własnych filozofiach życia.
Siedzieliśmy do późna i słuchaliśmy siebie wzajemnie: opowieści o życiu, gry na gitarze i pięknej gry Andrzeja- mistrza podkuwania koni a zarazem swoistego zaklinacza koni- na harmonijkach.
Niezwykły czas.
Spokojny.
Andrzej- człowiek, który nie ma sobie równych w Polsce i nie tylko w podkuwaniu koni i leczeniu ich kopyt, podkuwał konie arabskie w ich rodzimych stronach. Szejkowie i szefowie najbardziej ekskluzywnych stajni Arabów ustawiali się w kolejce, aby on diagnozował ich konie.
Andrzej jest wyciszony i mądry. Do koni nie używa siły ani silniejszego głosu.
- Konie wiedzą, jakimi jesteśmy ludźmi. Przed nimi nic się nie ukryje- mówił.
Obok niego Tomasz, który wraz ze swoją żoną Sandrą, postanowili dawno temu przeprowadzić się w głuszę Borów Tucholskich z Gdyni. Lekkość myśli, ale też odpowiedzialność za te myśli.
- Nie spieszę się, bo nie ma dokąd- mówił z kolei Tomek.- Życie należy odbierać powoli.

Andrzej uczył Tomka i naszego Wacka trudnej sztuki diagnozowania kopyt. Wacek kopyta naszym koniom robi tak ładnie, że nie można się napatrzeć na ich profile. Potem ich ruch jest taki lekki pod siodłem.
Wszystko jest sztuką. Życie. Słowa. Myśli.

czwartek, 11 czerwca 2009

Ludzie o oczach rzeki

Rzeka Bug. Spacerowałam wczoraj nad jej brzegiem. Zielonym. Szumiącym. Potem siedziałam w cieniu dużych wierzb, które opuszczały swoje gałęzie wprost do wody.

Woda płynęła szybko i sprawnie. W jej ruchu była potęga i siła.

Delikatny wiatr kołysał moje myśli i uczucia.
- Mamusiu - zawołała moja córeczka Rozalka.- Tam ktoś siedzi. Nad brzegiem. Jakby anioł.

Człowiek. Eteryczny. Delikatny.
Faktycznie. Jakby anioł.

Siedział zadumany nad brzegiem.

środa, 10 czerwca 2009

aktualnie

Życie należy rozumieć aktualnie. To, co było przeszłością już nie istnieje. A to, co będzie- tworzone jest przez to, co jest.
Dlatego aktualnie, tu i teraz- to jedyne zasady kształtowania swojego życia.

To, co poznamy i zobaczymy. To, jak się zachowamy w danej sytuacji. To, co pomyślimy- wszystko ukształtuje nas i to, co jest w nas.

A potem widać ten kształt- w spojrzeniu. W wyrazie twarzy. W ruchach. Tak łatwo odczytywać ludzi, oceniając ich przeżycia i zamiary po ich zewnętrzności. Człowiek jaśnieje od wewnątrz. Zewnętrzne podświetlenia są tylko scenicznym mirażem. Nie da się ukryć z każdym upływającym rokiem plonów, jakie zbiera człowiek swoim życiem.

Dobroć widać zawsze. Nie masz do niej zastrzeżeń. A zło zakamuflowane jest w różnych gestach, słowach, litości.
Jest wieloznaczne i poutykane w wieloznacznych warstwach. Dlatego o jego istnieniu możemy zorientować się dopiero, jak już przez te warstwy przejdziemy.

wtorek, 9 czerwca 2009

Eos

Ostatnio dowiedziałam się od znajomej Beaty, poetki- o śmierci ogiera o imieniu Eos, który był towarzyszem Ludwika Maciąga- malarza, nazywanego współczesnym Kossakiem. Ludwik odszedł dwa lata temu, za nim - jak widać- podążył czteronożny przyjaciel.
Eos był ogierem arabskim. Do swoich póżnych lat podróżował z Ludwikiem po Polsce w sentymentalnych wyprawach. Ludwik otwierał swoje wernisaże z grzbietu Eosa. To koń, który był towarzyszem artysty we wszystkich aspektach drogi przez istnienie. Był nawet na jego pogrzebie.
Słyszałam od ludzi, którzy związani byli z Maciągiem, że po śmierci malarza, Eos tułał się, następnie wylądował na pastwiskach w jakiejś stajni.
Dwa lata temu już słyszałam, że był wynędzniały i schorowany. Zaniedbany i opuszczony.
Czy to przez tęsknotę za swoim towarzyszem, czy przez ludzkie niedopatrzenia?
Teraz, jak wierzą Indianie, galopuje wolny po wiecznych łąkach. I z pewnością jest bardziej szczęśliwy, niż w końcówce swojego zasłużonego i zacnego końskiego życia.

poniedziałek, 8 czerwca 2009

słowa płynęły jak chmury nad głową

Aneta, Twoje słowa płynęły jak chmury nad głową, kiedy je czytałam w komentarzu.
Przez ostatni tydzień bardzo wcześnie musiałam wstawać. Miałam dużo pisania, ogrom problemów do rozwiązania,
Aby się wyrobić na czas, potrzebowałam dłuższego dnia. Świt w Warszawie- ciężki. Tak, jak piszesz o swoich porankach.
Świt w Ojcowiźnie- taki dobry, energetyzujący. Wstałam któregoś dnia o 4 rano.
O 7 powinnam wyjechać do Warszawy. Miałam sporo czasu i sporo pisania umówione teksty do czasopism.
Zeszłam do kuchni. Było chłodno, ale otworzyłam okno przy stole. Do środka wpadła zieleń, gałęzie czereśni, zapachy łąk, świeżość początku dnia. Śpiewały ptaki, koty chodziły sobie raz tu raz tam.
Laptop na stole przy oknie i praca- taka sympatyczna. Twórcza.

A potem 7 rano. Korki w Markach. Ludzie spieszący się, hałas.
Chyba już do miasta nie należę- tak sobie wtedy pomyślałam.

Ty też nie należysz do miasta, co widać w Twoich oczach, energii, jaką w sobie masz, Twojej twórczości, tak mocno związanej z Naturą :-)

środa, 3 czerwca 2009

marzenia

Jestem w Warszawie.
Chciałabym zmienić ruch, beton i hałas- na widoki zielonej przestrzeni za oknem. Natura ma niepowtarzalne piękno. I umie koić, wysłuchiwać myśli, dodawać otuchy. Przynajmniej w moim przypadku. Ale każdy jest inny. Miałam kiedyś koleżankę. Byłam jeszcze na studiach dziennych, ale pracowałam jako polonistka w Zespole Szkół Elektronicznych w Warszawie. Danusia uczyła matematyki. Bardzo się lubiałyśmy. Ja wychowałam się w mieście, ona na wsi. Pamiętam nasze rozmowy o odludziach i miejscach zaludnionych. Danusia mówiła:
- Kiedy słyszę, że ktoś za ścianą chodzi, żyje, czuję się lepiej. Niepokoi mnie cisza i ciemność, jaka jest na wsi, kiedy przychodzi noc. Tam jest taka samotność. W mieście jestem bezpieczna. Też emocjonalnie. Nie czuć samotności.

- A mnie denerwuje, że ktoś jest obok - mówiłam. Mieszkałam wtedy w bloku, w wynajętym mieszkaniu na Woli i przygnębiało mnie to miejsce ogromnie. - Denerwuje mnie, że codziennie rano muszę czekać na przystanku na tramwaj. Że ktoś wieczorem chodzi za ścianą. Ja w mieście czuję samotność, chociaż tyle ludzi jest dokoła.

Pod tym względem nie rozumiałyśmy się. Ale pod każdym innym- bardzo.

Dlatego każdy jest inny.
I to jest interesujące.

niedziela, 31 maja 2009

burza w Ojcowiźnie

Burzowy był dzisiejszy dzień. Kiedy burza rozszalała się na dobre około południa, niebo pociemniało a konie na padokach zbiły się w gromady.

Zanim przyjechał Przemek i zebrał je z padoków, stały w bezruchu na deszczu, wśród błyskawic. Przyroda umie się ze sobą dogadywać.
Pokora, z jaką konie czekały na koniec burzy sprawiła, że burza jakby omijała miejsce ich postoju.
Wokół ich ciał, głów i ogonów, utworzyły się niewidzialne parasole, które nie pozwalały deszczowi nazbyt moczyć ich sierści.

Dwa koty: rudy tygrys i szary olbrzym, siedziały w karmniku jeden na drugim (zamiast ptaków). Zawsze tak robią, udając jakoby ich w karmniku nie było. A ptaki i tak nie przylatują, bo wiedzą o dwóch przebiegłych kotach.
Takim tłem mogła zadowolić się burza.

piątek, 29 maja 2009

rozmowa z szeptunką

Szeptukna- pewnie wiecie, kto kto to jest. To kobieta, która medycyną ludową, wiarą w moc przyrody i guseł, pomaga ludziom. Uzdrawia.

Prawdziwa szeptunka zawsze głęboko wierzy w Boga.
Rozmawiałam z pewna szeptunką o imieniu Maria. O tym, co mi opowiedziała, napiszę w felietonie do przyszłotygodniowego Wyszkowiaka.

- Wiara w dobro musi być podstawą wszystkiego, co nam przychodzi do głowy- rzekła na koniec spotkania.

Wierzyć w dobro, gdy dokoła dużo zła i krzywd- jest trudną, ale wartą rzeczą. Dlatego wierzyć w dobro jest umiejętnością kroczenia na przekór. Pod prąd. Bo czynić zło i wierzyć w zło - jest łatwiej. Szeptunka zachęcała do myślenia.
"Myślcie z miłością. A wtedy przychodzi Bóg"

środa, 27 maja 2009

poezja i świat

Zasiadam dziś do czytania wierszy młodych ludzi, które startują w konkursie wierszy o bibliotece w Wyszkowie.
Mam nadzieję, że młodzi poeci będą kontynuować swoje pisanie. Przez pisanie widzimy świat w szerokiej perspektywie. Otwierają się drzwi do innych wymiarów. Nie tych odrealnionych, tylko do sposobu życia. Nie wolno się odrealniać, być poza światem. Nawet pisząc, trzeba w tym świecie ciągle istnieć. Przede wszystkim. Analizować go, po swojemu, ale analizować. Uzupełniać o wnioski.
Należy patrzeć światu w oczy. Nie unikać spojrzenia. I robić wszystko ze swoim sumieniem.

wtorek, 26 maja 2009

dużo dzieje się

Wiele dzieje się. Ludzie, okoliczności, sytuacje. Nawet nie chcę analizować tego wszystkiego, bo przyprawia o zastanowienie i ból głowy. Ludzie nie dotrzymują umów. Obietnic. Zobowiązań. Takie perfidne zachowania wynikają nagle.
Kondycja współczesnego człowieka, uczciwości- jest okropna. Nawet obrzydliwe jest o tym pisanie, bo ręce opadają. Moja dobra znajoma powiedziała wczoraj: nie ma uczciwości, tylko cwaniactwo. I nie ma nawet grama wstydu za niegodne zachowania.

czwartek, 21 maja 2009

Stacja- opowiadanie cz.6 i ostatnia

Oczekiwał na coś ważnego. I ważne nadeszło. Na zamarły paron wtoczył się wagon. Tylko jeden. Stary. Schodziła z niego zielona farba. Okna wskazywały na dawny blask salonki. Lecz w oknach paliły się stare lampy naftowe a drzwi, prowadzące do środka pojazdu, ledwo wisiały na zawiasach.
Wagon stał, jak upiór. Jakby zamarł. Jakby był zjawą. Duchem. Upiorem.

Patrzył na mężczyznę oświetlonymi oknami. Okna przypominały oczy wilka z ciemności lasu, bowiem światło z lamp naftowych było blade i słabe.

- Możesz jechać - głos słyszalny był wyraźnie. Kto mówił? Nie wiadomo.
- Gdzie? - Zapytał Paweł.
- Do nikąd - odparł głos, którego w zasadzie nie było.
- Gdzie jest "nikąd"? - Pytał Paweł. Miał ochotę oddalić się z tego miejsca, które go flustrowało.
- Nikąd jest nigdzie. Nie ma tego miejsca- mówił głos.
- Czy tam odpocznę?
- Będziesz oczekiwał przybycia do nikąd. Ale tam nigdy nie przybędziesz. Bo nikąd nie ma miejsca. Będziesz się męczył tym czekaniem. Wykańczał. Tak będziesz trwał, jeśli zdecydujesz się na odejście z tego życia. Będziesz czekał na to, co nie nastąpi.
- Odejście stąd jest lżejsze, niż bycie tu. Martwić się o wszystko. Walczyć z ludźmi, walczyć z życiem. Rozczarowywać się.
- To łatwiejsze, niż siedzenie w wagonie i wieczna podróż. Tułaczka. Podróż musi mieć koniec. Teraz jesteś w tej podróży. Będzie jej koniec, w swoim czasie. Wejście do wagonu rozpocznie podróż bez końca.
- Wagon jest stary, ale...
- Wagon jest widmem. Ale zaprasza do salonki. Jedziesz?

Jedziesz?

Czas trwał długo. Wagon stał i parował spod żelaznych kół.

Jedziesz? Na wieki.

Kara za lenistwo. Wieczna podróż bez końca.

Jedziesz?

Paweł wszedł do mieszkania. Jego dziewczyna spała.
- Nie chcę żyć w oczekiwaniu na cokolwiek. Chcę po prostu żyć - szepnął i zamknął za sobą powoli drzwi.

I poszedł. Do innej pracy. Do innej kultury. Do innych ludzi, którzy go akceptowali ze wszystkim, co w sobie miał.

Wspominał stację i salonkę.
Ale cieszył sie, że jest w podróży, która ma koniec. W podróży życia, której nie można samemu przerwać.

środa, 20 maja 2009

Stacja - opowiadanie cz.5

Poczuł niepokój. Ale nie tak bardzo straszny. Jedynie ściśnięcie żołądka, związane bardziej z ciekawością, niż lękiem, było towarzyszem tych przeżyć.
Tu, na odludziach, czuł się dobrze. Podniesiony semafor nie był w stanie zepsuć tego nastroju.
cdn.

środa, 13 maja 2009

Stacja- opowiadanie cz. 4

Pojawiają sie takie chwile, kiedy człowiek zaczyna inaczej rozumieć. Zaczyna być inny sam w sobie. Dla otoczenia wydaje się być jeszcze dawny, normalny, ale sam w sobie odczuwa niepokój. Niepokój wiąże się ze zmianami, które nadchodzą lub zadziewają się wewnątrz organizmu. W środku umysłu. W ciele. Zmieniają sie oczy i usta. Zmianiają się słowa, które wypowiada się. Jest zupełnie inaczej. Inaczej niż było.

Paweł siedział na torach. Daleko od miasta, na ile pozwoliły mu pojść nogi, spracowane siedzeniem w korporacyjnym biurze.

Myślał, na ile jego mózg, przetasowany przez korporacyjne szkolenia, pozwalał na myślenie abstrakcyjne.

Cisza wypełniła powietrze. Usłyszał tutkot z daleka. To pewnie pociągi toczyły się po swoich traktach.
Usłyszał szczęk przesuwanej zwrotnicy. Tuż obok siebie. Bardzo blisko i realnie.

Nagle podskoczył w przestrachu, kiedy jeden ze starych semaforów podniósł się do góry, pokazując wolną drogę dla pociągu.

Podniósł się a przecież ta część torów była od dziesiątek lat zamknięta.
cdn.

czwartek, 7 maja 2009

słońce

W mansardzie warszawskiej na niebie pojawiło się słońce dzisiejszego poranka. Jest niebiesko ma dachach miast. Wczoraj miałam ciekawy i bardzo energetyczny wieczór w towarzystwie naszych znajomych. Mają w sobie rodzaj energii, który jest dla mnie przyjazny i twórczy. Pozdrawiam Was serdecznie i dziekuję za "pełnię" rozmów.

Odnośnie "Stacji", dziś pojawi się następna odsłona. Przepraszam za przestój. Nie gniewajcie się.

sobota, 2 maja 2009

Stacja - opowiadanie cz.3

Pewnego dnia pokłócili się. O rachunki. Wybiegł z domu w oburzeniu. Nie chciał z nią rozmawiać. Nie chciał na nią patrzeć. Nie chciał nic więcej wiedzieć, oprócz tego, że oto został czymś zaskoczony. Że nie znał takiej "jej".

Nie mógł tego znieść. Pobiegł na tory, aby odpocząć od emocji. Siedział, jak kiedyś, w dalekich rejonach szyn i semaforów. Z daleka od miasta i od kolejowych nagromadzeń ludzi.
Czekał, patrząc, aż przejdzie. Lęk. Niechęć. Niesprawiedliwe osądy. Czekał, kiedy wszystko oswobodzi się w nim. Odejdzie.

Mijały kolejne kwadranse.
Nic nie odchodziło. Nawet przeciwnie. Dotykało coraz bardziej. Jestestwa. Poczucia siebie. Poczucie wstrząsu nie malało.
Jak mocno musiała zraniona zostać psychika podczas tych paru słów. Tak mocno, że trudno było jej wrócić do siebie.

Dzwonił mu telefon komórkowy. Na ekranie wyświetlały się jej inicjały.
Czuł złość. Nie chciał już nic więcej słyszeć. Nic poza tym, co usłyszał wcześniej.

Tory lśniły w słońcu. Ich powierzchnia była nieskończona. Odległa a przez to przyjazna.
Wtedy odczuł tęsknotę za sobą.
- Chcę poczuć Pawła, jakiego znam. Nie jakim jestem teraz - myślał.
Myśli się toczyły wolno, jak pociąg z wagonami, wjeżdżający na stację.
cdn.

środa, 29 kwietnia 2009

Stacja - opowiadanie cz.2

Na filozofię jednak nie poszedł. Pogodził się z ojcem, bo kazała mu jego miłość. Poznał piękną dziewczynę, która odbywała swoją edukację na kierunkach ekonomicznych. Była pragmatyczna.
- Nie opłaca się kłócić z rodzicem, bo z tego mogą być same niekorzyści - pouczała go.
On potakiwał. Był zakochany.
Po raz pierwszy w poważnym związku. Chłonął zatem wszystko, co przygotowywała mu na talerzu i podawała do zjedzenia jego intelektowi.
Wstydził się powiedzieć jej o swojej pasji- torach i wagonach. Jakoś ta pasja i ta opowieść nie pasowała to tego związku. Do ekonomii. Do planów na przyszłość.
Nic nie pasowało, co miał w sobie.
Kiedy chciał porozmawiać o tym, że ciężko mu na studiach z marketingu i zarządzania, temat urywała.
I chyba była zła na niego, że próbuje wymawiać zwroty, po których trzeba się zastanowić.
Czasami miał przebłysk: widział zamiat jej twarzy, wykrzywioną twarz jego ojca. Twarz zniekształconą, ciężką.
A ona przecież była piękna.
Twarz zaczął widywać w dwa lata od ich znajomości. Pojawiała się rzadko. Ale z upływem kolejnyh lat, pojawiała się coraz częściej.
- Przecież nie mają nic wspólnego ze sobą. Nawet się nie lubią - rozmyślał.
A któregoś popołudnia, podczas spaceru, zapytał:
- Jak uważasz, co dzieje się ze mną, kiedy pojawiają się w mojej głowie obrazy symbole .
- Zaczynasz mieć kłopot- odparła z dobrocią. - Zapiszę cię na konsultacje do psychiatry. On rozwieje te omamy.
- Ale to symbole. Nie omamy - bronił stanu ducha, który- w jego kategoriach pojmowania świata, nie był przecież chorobą ani jej symptomami.
- Zapiszę cię - powiedziała.

I pocałowała go. A on odsunął się nagle, bo pojawiła się nie jej twarz.

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Stacja - opowiadanie cz. 1-

Zawsze interesował się starymi dworcami, parowozami, szynami, podkładami kolejowymi. Uwielbiał zapach karbonu, którym przesiąknięte były szyny i semafory a który brał się z czeluści dębiny, stanowiącej piwnice rozległych torów.
Ciągnęło go do starych wagonów. Jako dziecko często w nich przesiadywał, marzył, aby kiedyś w takim zamieszkać. Ale życie dokoła pchało go ciągle w kierunkach konformizmu. Ponieważ należy. Bo tak trzeba. Inaczej będziesz nikim
Nikim
Nikim

Brzmiały mu w uszach głośne słowa matki- nauczycielki. Widniał w wyobraźni a raczej pamięci- obraz twarzy ojca- niewykształconego, biedującego. Groźnego w swojej tępej wizji świata.
- Jesteś biedny, bo tak o sobie myślisz- zawołał kiedyś, kiedy ojciec sprzeciwiał się wyborowi kierunku studiów, na jakie chciał składać papiery- filozofię.
Ojciec uderzył go w twarz i kazał się wyprowadzić.
- Teraz zamieszkam w wagonie- myślał z radością, wychodząc z rodzinnego domu jedynie z plecakiem i zapasową kurtką na zimniejsze dni. - I pójdę na filozofię.
cdn.

niedziela, 26 kwietnia 2009

niedziela w słońcu

Witajcie! Krótki raport z niedzieli nad Bugiem. Dzień zaczął się wcześnie. O 8 rano przyjechała Marcia (artystka fotografik) i zaczęła się sesja zdjęciowa konno- przyrodnicza. Pięknie padało światło słońca, które przebijało przez gałęzie i przez młode listki na drzewach, przez kwitnącą czereśnie i gruszę.
Potem wraz z Wackiem Romańskim, pojechaliśmy do Bukieta - konia, którego na ten czas mam pod opieką psychologiczną. Wacek asystował mi przy zakładaniu siodła. Bukiet ostatnio odmówił siodłania i okazywał to w dość niebezpieczny sposób. Siodło przyjął spokojnie - po pewnym czasie. Potem spacerował ze mną w słońcu. Z siodłem. Wykonywał zadane przeze mnie ćwiczenia. Robił to sumiennie i w miarę chętnie.
Było przyjemnie i majowo- chociaż jeszcze kwiecień.

piątek, 24 kwietnia 2009

Alchemia i siostry Opposto

Daniel Kozon, który recenzował "Siostry..." określił powieść, jako alchemiczną. Bardzo mi się to stwierdzenie spodobało a jednocześnie zaskoczyło. Zaskoczyło na plus a raczej- uwzniośliło moją pracę nad tą książką i moją z nią przygodę.
Motyw przemiany, jakiej ulega przyroda i bohaterowie- pod wpływem zdarzeń i emocji, motyw przekształcenia się, zmiany, umiejętności zniknięcia dawnej formy i przejścia w inną- bardzo parapsychologiczny w swojej tożsamości- istotnie - uwydatnia alchemię a uświadomiłam sobie to dzięki Danielowi i jego spojrzeniu z dystansu na tekst "Sióstr...". Pisząc- nie myślałam alchemicznie. Mój tok postrzegania tej powieści i zaznajamiania się z losami bohaterów- raczej przynależny był Romantyzmowi.

Ukryłam pod tekstem lub w tekście (nie wiem, jak sklasyfikować opisywaną wewnątrztekstowość)- wiele kodów i znaczeń, odnośników- które powinny odnaleźć swoje korzenie i połączenia - w sercu człowieka, który nad tekstem pochyli się. Jeśli odnajdą- będę szczęśliwa i uznam, że Emilia i Odeta Opposto mają znaczenie, pojawiając się wśród czytelników.

czwartek, 23 kwietnia 2009

Wieczór w świetle

Wieczór w neonach miastach
światłach księżyca
ciemnościach chmur

Świat jest twardy do ugryzienia. Koi przyroda. Tam jest prawda o wszystkim. W wiatrach wiejących w korytarzach zła. W korytarzach przeciągów, gdy ktoś zapomniał zamknąć okna.

W rytmie dni i nocy
nieustająco po sobie nachodzących

środa, 22 kwietnia 2009

Pytanie Czytelnika: czego pani nie lubi bardzo?

Nie lubię bardzo ciemnoty umysłowej, braku intelektu, chamstwa i cwaniactwa. Nie lubię wszelkich formalności: umów, faktur, odliczeń, przeliczeń- nudzi mnie to.

Nie lubię kradzieży intelektualnej, wywyższania się nad innych i kompleksów, jakie ludzie mają w sobie a które powodują, że ludzie ci są okrutni i podstępni, bo nie chcą dać się zdekonspirować.

Bardzo nie lubię manipulacji. I obłudy.

Moja filizofia życia jest prosta i mało skomplikowan. Ale dość radykalna. Wszystkich tych rzeczy, których nie lubię, doświadczyłam na własnej skórze od innych, dlatego wiem, czym są. No i dlatego ich bardzo nie lubię.

wtorek, 21 kwietnia 2009

praca z końmi

Jestem po intensywnym weekendzie pracy z końmi. Niestety nie odwiedziłam poety wyszkowskiego Mieczysława. Nie oglądnęłam "Nocy i dni" Antczaka. Wciągnęła mnie w swoje czeluści...stajnia a raczej stajnie. I z tych czeluści nie wyszłam.
Najpierw praca z koniem (o którym pisałam), co to nie chce wpuścić na siebie- jeźdźca. Potem u mnie w Ojcowiźnie- praca z dwulatkiem ogierem Yodą Ace Command- ten z kolei nosi na sobie dumnie siodło klasyczne i siodło westernowe oraz nie ma nic przeciwko, jak ktoś szykuje się, aby go dosiąść. Jeszcze nie będzie dosiadany, niech najpiew złapie równowagę psychiczną przy tych wszystkich procederach. No i jeszcze katorga z naszą muzą stajenną- Tamarą- klaczą fryzyjską. Ma 4 lata i nie chodzi jeszcze pod siodłem, ani pod niczym. Boi się wszystkich czynności- siodłania. A to czas na naukę najgorętszy- Tamarka ma już swoje lata...

Tamara- osiodłana z lekka- zrobiła rodeo lub teatr jednego konia- wybierzcie sobie odpowiednie określenie. Rodeo robi ciągle przy siodłaniu- ale to czas, który wszyscy - wraz z Tamarą- musimy przetrwać. Nie ma rady.

sobota, 18 kwietnia 2009

Elżbieta Wcisło "Marzenie"

I jeszcze specjalnie dla Was- na dobrą sobotę - piękny wiersz. Mój ukochany szum poezji Eli...


nie zostawię twoich oczu
w obcym mieście na zatratę
zamieszkamy na uboczu
otoczymy się wszechświatem

wieczorami o miłości
będę tobie tęsknie śpiewał
w dzień przyjmować będziesz gości
w swym ogrodzie w cieniu drzewa

gdy wychodzić będę rano
by wieczorem przynieść chleb
twoje oczy tu zostaną
twoje oczy w sennej mgle

po powrocie będę siadał
przy nakrytym pięknym stole
będę tobie opowiadał
o tym mieście gdzieś na dole

a gdy przyjdzie czas na dzieci
i przytulisz je do łona
w oczach twoich się zaświeci
szczęścia głębia niezmierzona

Pytanie Czytelnika

"Jak rozumie pani to, co mówią konie?"

Ciekawe pytanie. Odgrywa się to w sferze emocji. Nie słyszę, ale czuję, o co im chodzi. Dzieje się to w paru chwilach kontaktu bezpośredniego. Widzę jego ruchy i rekację.

Dziś mam spotkanie z koniem, który nie pozwala na siebie wsiąść. Jestem ciekawa, co dzieje się w duszy tego konia. Wieczorem napiszę, jak przebiegło spotkanie.

piątek, 17 kwietnia 2009

Weekend

Zbliża się a właściwie już nadszedł. W Warszawie robi się bezludnie. Jakby ciszej. Mam tyle planów na te dwa dni: przede wszystkim chciałabym odwiedzić Mieczysława Joniuka- mojego ukochanego poetę z Wyszkowa. Dzwonił do mnie ostatnio, miło było go usłyszeć jeszcze milej będzie zobaczyć.
Chciałabym też coś napisać. Coś większego. Miałam dziś spotkanie z Krzysztofem Zbierankiem- reżyserem. Rozmawialiśmy o zapaści scenariuszowej polskiego kina. Trochę refleksji filmowej towarzyszy mi przy tworzeniu scenariusza. Scenariusz filmu w głowie jest od pół roku. Teraz muszę go spisywać.
I chciałabym zobaczyć Noce i Dnie w reżyserii Antczaka, z Barańską w roli Barbary. Uwielbiam ten fim i tę książkę. Lubię zagłębiać się w filmy dawne- zrobione z rozmachem, poetyckie, refleksyjne, beletrystyczne. Tego dziś brak - nie wiem, dlaczego.

czwartek, 16 kwietnia 2009




Fotoreportaż z planu- obiecany


Moi drodzy, w końcu opublikuję kilka zdjęć z planu zdjęciowego- tak, jak obiecałam. Przepraszam, że tak długo, ale - rozumiecie- czas, czas i jescze raz czas. Autorem zdjęć jest Przemek Gajewski.
Sceneria jeszcze zimowa, ale uwierzcie- na zdjęciach było gorąco. Wszędzie tam, gdzie konie i pasja- jest klimat tropikalny. Na pierwszym planie Krysia Olbrychska (żona i manager aktora), dalej ja ( w futrze) i nasz bohater ( w kapeluszu:-)).

Plan zdjęciowy "Daniel i konie"


Daniel Olbrychski na planie filmu dokumentalnego "Daniel i konie". Przygotowania do zdjęć.
Film został już ukończony, zmontowany i udźwiękowiony. Niedługo trafi do oczu widzów TVP2

sobota, 11 kwietnia 2009

Pytanie Czytelnika: Czy mogę żyć daleko od natury?

Przebywając ostatnio w Warszawie odpowiedziałam sobie na to pytanie. Odpowiedź brzmiała "Nie".

Nie jestem w stanie funkcjonować tylko w mieście. Miasto ma oczywiście swoje uroki, ale bliskość natury- przynajmniej dla mnie stanowi bardzo ważny element w życiu.

Co mi daje? Azyl. Poczucie harmonii. Przyroda odgrywa główną rolę nie tylko w moim życiu, ale i w moich powieściach. Jest bohaterką. Wokół niej toczą się wszystkie wydarzenia. Wszystkie emocje osób, o których piszę. Kiedy przyroda jest zła- ludziom nic sie nie układa. Kiedy radosna- wszytsko jest dobrze. Przyroda jest zmienna, kapryśna, ale i genialna.

Jest potężniejsza i piękniejsza- nawet od człowieka.

piątek, 10 kwietnia 2009

Odpowiedzi na pytania

Moi drodzy Czytelnicy. Bardzo dziekuję Wam za meile, które przesyłacie przez moją oficjalną stronę internetową. Wszystkie do mnie trafiają, na większość staram się odpisać. Chociaż nie zawsze mi się to udaje, ze względu na brak czasu.

Ale wymyśliłam, że może pewne odpowiedzi na nurtujące Was pytania, będę umieszczać na blogu. To dla mnie łatwiejsze, bo jednocześnie zwracam się do większej liczby z Was :-)

W liście datowanym z wczoraj ktoś z Was zadał mi pytanie: "Czy dobrze się uczyłam w ogólniaku?" A potem ktoś inny: "jakie przedmioty były dla mnie kłopotem".

Z tym bywało różnie. W zależności od nastawienia. Pod koniec ogólniaka chyba nawet mi szło ok. Maturę zdałam na piątki i czwórki ( w 5-cio stopniowej skali ocen).
Ale początki były czasami tragiczne- szczególnie z chemii, matematyki czy j. rosyjskiego. Generalnie widzę pewną zasadę: jak mi się chciało, to byłam dobrą uczennicą. Jak mi się nie chciało, to miałam kłopoty (poważne).
Nauka to wiele lat w ławce- zawsze możemy mieć lata gorsze i lata lepsze.
Dlatego nie załamujcie się.

czwartek, 9 kwietnia 2009

Spacer nad Bugiem

Spacerowałam dziś nad Bugiem. Było spokojnie i cicho. Ciągle dzwonił mi telefon komórkowy, jakby prowadził dialog z tą ciszą. W nurt rzeki dostał sie duży konar drzewa. Kiedy płynął, dopiero można zaobserwować, jak szybko płynie rzeka. Poeci i pisarze porówywali zawsze rzekę do czasu i czas do rzeki. Nurt wody oznaczał przemijanie.

Ale przemijanie nie powinno źle się kojarzyć. A przecież tak jest postrzegane. Z końcem. Mijają również złe chwile. Złe myśli. Smutek. Wszystko przemija. Pamiętam, kiedy byłam ogólniaku, koleżanka napisała mi na końcu zeszytu słowa Goethego: "Czemu ty się zła godzino z niepotrzebnym mieszasz lękiem. Jesteś a więc musisz minąć. Miniesz a więc to jest piękne(...).

Te słowa powróciły do mnie właśnie na spacerze, kiedy patrzyłam na Bug. Znalazłam na powrót ich mądrość i prawdziwość.

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Niedziela po pełni księżyca

Jak wiecie, Wielkanoc przypada zawsze w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca.
Dlatego kwiat Wielkiej Nocy ma tak magiczny dar. Stworzony jest bowiem przez przebudzenie się Ziemi - ze snu zimowego. Wybierając dla kogoś kwiat, który ofiarowany zostanie na Wielkanoc- również osoba wybierająca, kiedy ów kwiat znajdzie- może liczyć na spełnienie marzenia, jakie wypowie (lub pomyśli) podczas zrywania kwiata Wielkiej Nocy.

niedziela, 5 kwietnia 2009

Kwiat Wielkiej Nocy

Zapomniano o tym zwyczaju. Dawania kwiatów w Wielkanoc.
Osoba, którą obdarujemy kwiatem lub kwiatami podczas Świąt Wielkanocnych, ma wiedzieć, że jesteśmy dla niej osobą najbardziej przychylną i że może na nas zawsze liczyć. Kwiat ten jest symbolem wielu rzeczy: przyjaźni, miłości, rycerskiego oddania, bycia dozgonnie przy tej osobie (chociażby tylko w formie myśli).
To wielka siła symbolu.
W Średniowieczu w okresie Wielkanocy, kwiat lilię rycerze dawali damie swojego serca, hołudując jej tym samym swoje uwielbienie.

Kwiatem Wielkiej Nocy jest...lilia. Biała, pachnąca- symbolizuje czystość uczuć. Zapowiada też nadzieję, którą żywi w stosunku do osoby obdarowanej ten, kto lilię podaruje. Ten, kto podaruje lilię w okresie Wielkiej Nocy, mówi bez słów: "zawsze jestem przy tobie".

Wiosna i Wielkanoc

Za tydzień Wielkanoc. Zakwitnie w lesie kwiat Wielkiej Nocy. Kto go znajdzie- znajdzie szczęście. Kwiat Wielkiej Nocy jest przenośnią- odnalezienia swojego największego w życiu pragnienia, które- tak jak i ów kwiat- wydaje się nie istnieć. Czy wyruszycie na poszukiwania? Co jest dla Was takim kwiatem? Więcej o tym magicznym kwiecie jeszcze napiszę.

piątek, 3 kwietnia 2009

Ukochana Ojcowizna i ukochany Dukat


Zdjęcie zrobione zostało rok temu przez Martę Baranowską, miłośniczkę koni i bardzo utalentowaną fotograficzkę (vel fotografa, jeżeli kogoś obraża żeńska odmiana). Zapraszam Was na blog Marty, gdzie znajdziecie zdjęcia koni.
Fot. Marta Baranowska
Daria i Dukat

wtorek, 24 marca 2009

Świat zwierząt

Wtorek w Warszawie. O świcie szłam Aleją Niepodległości. Nie było jeszcze na ulicach ludzi. Na trawnikach koło metra Pole Mokotowskie, bawiły się koty i bezdomne psy. Mokre od deszczu ze śniegiem. Takie radosne w buduarze wielkiego miasta.

Pomyślałam sobie, jak bardzo muszą dostosować się do warunków, jakie człowiek im stwarza.

Zwierzęta uzależnione są od człowieka w sposób straszny.

Od jego nastrojów, empatii, chciwości. To przykre doświadczenie dla nich, one przeżywają z pewnym rodzajem godności. Stoicko. Bez emocji. Zamknięty koń w stajni - bez możliwości wyjścia z boksu na padoki. Pies, którego już nikt nie chce, lub nie chce wpuścić do domu. Tylko koty są niezależne od człowieka. Mają go "gdzieś". Radzą sobie w swojej ekstrawagancji.

Żal mi świata przyrody, uwikłanego w miejski gwar.

poniedziałek, 23 marca 2009

świt warszawski

Znowu jestem w Warszawie. Znowu zaczynam tydzień warszawski. Obudziłam się dziś bardzo wcześnie i zaczęłam pisać konspekty reportaży, które miałam wysłać do TV.

Za oknem padał straszny grad i zawiewał zamrożone kulki sniegu na wszystkie strony. Teraz jednak rozpogodziło się.

Wstaje słońce. Tu dobrze je widzę, bo nasza pracownia znajduje się ponad dachami miasta. W niebie.
Chmury suną powoli. Na dole ludzie pędzą przed siebie. Jadą autobusy i sąsiedzi otwierają swój Kebab- na dole.

Życie budzi się.

Patrzy na to niebo. Wolne- od pośpiechu.

sobota, 21 marca 2009

"Lasówka"- opowiadanie cz.4-ostatnia

Z S. nic mnie nie wiązało. Nawet nasze myślenia były inne. Prawdopodobnie inne. Trudno to stwierdzić, bo nie znałam jego myśli.
Skierowaliśmy się w boczną drogę. Ta droga była widoczna, dlatego zaskoczyłam się, kiedy spostrzegłam, że na jej końcu znaduje się dom. I zaskoczyłam się, kiedy uświadomiłam sobie, iż jej wcześniej nie widziałam.

S. szedł pierwszy. Jak zawsze. Jak zawsze- ja za nim. Jego plecy- parawan. Jego umarłe miasto- wielka niewiadoma.
- Boję się tych gór - powiedziałam cicho.
- Teraz? - Mówił z zaskoczeniem, ale nie odwracał się do tyłu, tylko szedł w stronę widocznego domu. Dom był kamienny. Za nim stały jeszcze inne domy. Zarośnięte drzewami i krzakami leśnymi. Krzakami z gór.

Wiatr zawiewał ciche liście.

Lasówka. Ile przerażenia w sobie mieściła. A przecież nikogo tu nie było. Puste domy na odludnych zakamarkach Gór Sowich. Ta pustka miała oczy. I oddech. Słyszałam, jak patrzy i widziałam, jak oddycha.

Mroźne powietrze na wiosnę. Mroźne, ale dlaczego?

- Lasówka jest strachem, który zabija. Lecz on nie istnieje. Tylko w naszych głowach. Istnieje wtedy, kiedy się z nim dzielimy z innymi. Wtedy jest realny. Lasówka.

- Gdzie są ludzie? Dlaczego umarli?- Patrzyłam przed siebie. Słońce oślepiało liście na runie leśnym.
- Kamienne domy były schronieniem. Mogły przytulać ludzi w swoich ciemnych wnętrzach. Ale nikogo wewnątrz nie ma. Nie ma. Ludzie umarli, bo bali się. Domów, ciszy, gwaru, spokoju i hałasu. Umarli.

- To, co po nich zostało, jest jeszcze bardziej straszne- rzekłam.- Przestrzeń strachu, kiedy ktoś z niej ucieknie, jest jeszcze bardziej straszna.

S. uśmiechnął się.

I znikł.

A ja stałam pośrodku opuszczonego miasta, którego przecież nie było...

"Lasówka" - opowiadanie cz.3

- Góry szepczą do nas - powiedział S. - A w tym mieście najbardziej. Chcesz posłuchać?

Spojrzałam na niego ukradkiem. Sama nie wiedziałam, czy chcę. Z drugiej zaś strony - przecież mówił jakby "od rzeczy".

Jeszcze nie wiedziałam, czy mam się go bać. Czy nie.

- Dlaczego chcesz mi pokazać to miejsce. Akurat teraz? - Moje ponowne pytanie wydawało mi się irytujące.
- To Lasówka. Miasto, które umarło - powiedział S. zupełnie swobodnie.
Przystanęłam. On przystanął również.
- Jak to umarło? Kiedy? - Chyba przestałam się fascynować wędrówką. Poczułam niepokój.
- Normalnie. Było. Żyło. I któregoś dnia umarło. Chcesz tam pójść?

cdn.

środa, 18 marca 2009

"Lasówka"- opowiadanie cz.2

Milczenia gór nic nie zagłuszy. Jest takie przejmujące. Puste. Groźne.
Szłam zawsze za S. po tych górach a on jakby mnie osłaniał. Był parawanem z ciała człowieka. Parawanem. Nie człowiekiem.

- Jest tu niedaleko dziwne miasto - rzucił za siebie słowa. Porwał je wiatr od razu, nim do mnie doszły.
- Wieś - stwierdziłam.- Jest wieś.

Nie dosłyszałam a on odwrócił się wtedy gwałtownie. Spojrzał.

Wolne grzbiety gór falowały pod osłoną ciepłego powietrza.

Patrzył na moją twarz i oczy. Głęboko. Szybko.

Podarowywał mi swoje spokojne spojrzenie. Ale przecież nie chciałam tego podarunku.

- Byłaś tu? - Zapytał.
- Jestem po raz pierwszy. Z tobą- odparłam cicho.

I spostrzegłam, że przy nim zawsze mówię cicho...

cdn

wtorek, 17 marca 2009

"Lasówka"- opowiadanie cz.1

Spacerowaliśmy po Górach Sowich bardzo często. Od częstego przypadku do przypadku. Ja i mój dobry kumpel S. Wyruszaliśmy zawsze wtedy, gdy w naszych życiach działo się coś niedobrego. Albo dobrego, z czym nie mogliśmy sobie dać rady. Ani on, ani ja.

S.- nie łączyło nas nic, oprócz ciepłego koleżeństwa i chyba czegoś na wzór niemej przyjaźni. Każde z nas było tylko dla siebie w swoim świecie. Z sobą razem nie funkcjonowaliśmy.

Zdarzały się nam właśnie takie wędrówki wspólne, w nagromadzeniu absurdów rzeczywistości.
Nie wiedziałam tak naprawdę o S. nic. Miał chyba jakąś dziewczynę, o której wcale nie mówił.

Ja miałam też swoje życie, o którym też nie chciałam mówić.
Nie było potrzeby komunikacji doczesnej.

S. był kumplem. Do gór.
Nie wiem nawet, jak wyglądał. Jeden pewnik - był wysoki. Chyba ciemne włosy. Chyba..., bo w słońcu, lub kiedy szedł pod słońce, włosy były jasne.

Zapach świeżej wiosny w górach. Liście z zimy, obumarłe, rozpadały się pod każdym stąpnięciem buta. Jak mumie.

- Leśne mumie - powiedział raz o tym zjawisku S.
A potem o liściach z zimy już nie mówił.

- Boisz się tych gór? - zapytała wtedy ja.

Nie odpowiedział. Często tak robił, chociaż nie często zadawałam pytania...

cdn

poniedziałek, 16 marca 2009

Zamęt warszawski

Zaczęłam dziś znowu parę dni w Warszawie. Taki mam rytm od ponad roku. Krążę pomiędzy stolicą a domem w Ojcowiźnie.

Miasto Warszawa teraz dla mnie ma w sobie coś z zesłania, albo jakiegoś innego przymusu. Chociaż tak naprawdę bardzo je kocham.
Teraz nie daje wyzwolenia. Tylko jakieś fluidy oczekiwania: kiedy z miasta wyjadę.

Gdy wczoraj wyjeżdżałam z Ojcowizny, zamykałam moją stuletnią chatę, mówiłam do niej :"Spij, chatko kochana. Wrócę za chwilę".

I zapach wieczoru z wiosny i patrzące konie ze stajni. Jak w bajce, do której wraca się za zamknięciem powiek.

W Warszawie zdjęcia do filmu dokumentalnego o Danielu Olbrychskim. Dziś kręciliśmy tzw. "setki". Jasny aspekt miejskiego tygodnia.

Chcę odjechać z miasta
wolno
z namysłem
aby nie powracać
zbyt często
do szumów i zbytków

Aktor siedział w fotelu w swoim domu, oświetlonym naszymi lampami filmowymi. Mówił o koniach. Jego słowa czarowały, wywoływały w naszych sercach refleksje.

"Czułem wolność, galopując po przestrzeniach. Zawsze. Tego nie daje się z niczym porównać"- mówił łagodnie.

Chcę odjechać z miasta
wolno
z namysłem

Opowiadania

Czy to dobry pomysł, aby publikować na łamach bloga swoje opowiadania? Spróbuję. Dawno temu przyszedł mi do głowy pewien cykl opowiadań pt: "Gdy zapada zmierzch".

Akcja rozgrywa się zawsze o zmierzchu. I powoduje spotkanie się ludzi z czymś, czego nie znają. Z czymś strasznym.

"Lasówka"- opowiadanie o dziwnym mieście w górach. Zapraszam dziś wieczorem do przeczytania.

niedziela, 15 marca 2009

koncert silnej woli

Wczoraj wieczorem o 19 w domu kultury w Wyszkowie odbył się koncert szanty, promujący płytę pt: " Roman w przerwie Roczeń".
Wokalista w antraktach utworów mówił o sobie i o świecie. Jest niewidomy, ma piękny głos. Podczas wykonywania jednej z piosenek - dedykowanych tajemniczej Basi, która dała mu wiarę w to, że może śpiewać na scenie, płakał ze wzruszenia. Powiedział również: "- Czasami warto odkładać profesjonalizm na bok i po prostu robić swoje".

Tłum zgotował Romanowi gorące brawa. To był nie tylko super koncert, ale i ogrom wzruszeń dla nas wszystkich.

wtorek, 10 marca 2009

Zima w Ojcowiźnie


Tamara Von Raister- Fryzyjka prezentowana na blogu poprzednio. To pewnie jedno z ostatnich zdjęć w zimowej scenerii Ojcowizny. Niech już nastanie wiosna.

Film dokumentalny o Danielu Olbrychskim

Witam serdecznie Was wszystkich. Ostatnio miałam wiele pytań na temat filmu dokumentalnego o Danielu Olbrychskim i jego pasji do koni, który kręcę od paru miesięcy.

Kończymy już zdjęcia. Materiał jest również w montażu.

Niedługo będzie można go zobaczyć na antenie TVP. Kiedy - dokładnie jeszcze poinformujemy.

Niedługo na blogu opublikuję reportaż zdjęciowy z planu.

Ale jedno powiem już teraz - Daniel świetnie jeździ konno i ma z końmi porozumienie, z jakim trzeba sie urodzić, bo nauczyć się go nie da.

piątek, 6 marca 2009

Filmy o koniach


Moje filmy dokumentalne nie są artystycznym uzewnętrznieniem, ale uwiecznieniem na taśmie wydarzeń, sytuacji, ludzi oraz- przede wszystkim - piękna i szlachetności koni.

Przekazem dla innych - o innych.
Filmy dokumentalne o koniach- to moje słowa, w postaci obrazów- o życiu koni przy człowieku- na wszytskich płaszczyznach.

Piękno i niesamowitość konia można tylko pokazać. Najwspanialszy nawet opis nie odda magii tych istot, ich wspaniałości a jednocześnie niewoli, w jaka popadły dawno, dawno temu, koegzystując z człowiekiem.
( fot. P. Gajewski)
kadr z planu zdjęciowego filmu dokumentalnego pt: "Westernriding w Polsce" dla Polsat Sport. Czas trwania 50 min., reż. Daria Galant. Produkcja: Polsat Sport

Literatura i biznes

Usłyszałam kiedyś na swoim rodzimym uniwersytecie, kiedy byłam jeszcze studentką, że literaturą będą rządzić biznesmeni a nie twórcy i wtedy nastąpi upadek wartości, postrzegania świata, pojawią się depresje i niechęć życia.

Wtedy tego jeszcze nie rozumiałam, ale teraz - po latach "życia" z pisania, faktycznie przychylam się do opinii moich profesorów filologii polskiej Uniwersytatu Wrocławskiego.

"Współczesne literatura to worek bez dna"- pisała w recenzji "Południcy" dr. Agnieszka Kuniczuk-Trzcinowicz z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Ów "worek bez dna" jest bezwartościowym tworem literaturopodobnym. Księgarnie zalegają książki, które mało znaczą.

Kiedyś należałyby do kategorii literatury popkulturowej, czyli tej gorszej, bezrefleksyjnej, tworzonej dla zysku.
Teraz stają się odnośnikami np. współczesnej literatury polskiej, bo się "dobrze sprzedają".

- "Ale dlatego się dobrze sprzedają, bo nie ma nic innego" - powiedziała mi ostatnio moja znajoma z TVP.- "Ciągle te samo". Te same nazwiska. Ta sama beznadzieja".

O twórcach, wszelkich, decydują biznesmeni.

A to- jak powiedzieli kiedyś moi wykładowcy literatury- nie jest głosem literatury, ale jedynie pieniądza. Dlatego jest nieprawdziwe.

czwartek, 5 marca 2009

Południca- powrót

Wczoraj wieczorem dostałam list od czytelnika. Napisał o "Południcy".

"Skończyłem czytać dopiero teraz. Książkę dostałem od przyjaciółki w prezencie urodzinowym miesiąc temu. Nie lubię czytać, ale Południcę przeczytałem jednym tchem. Jak nigdy. No i wydaje mi się, że znam ten świat, jakbym kiedyś to przeżył. Może byłem kiedyś Michałem Demlerem. Ten bohater jest mi znajomy".

Postać z Południcy- Michał Demler- zawsze budził emocje wśród czytelników. Jedna z czytelniczek kiedyś powiedziała mi, że się w Demlerze...zakochała.

Ogierek- American Quarter Horse


W kwietniu będzie miał rok. Podnosi wszystkie nogi, chodzi na luźnej lince, lubi ludzi, jest ulubieńcem w Ojcowiźnie. Na padoku sąsiaduje z Apaczem. Często się mu przypatruje. Czasami sprawia wrażenie, jakby Apacz go fascynował.
W wolnych chwilach walczy o władzę z Yodą Ace Command- drugim młodym ogierem AQH (wł. Wacek Romański).

środa, 4 marca 2009

Tam zaczęła się moja miłość do koni


Zamek Książ na Dolnym Śląsku. Choć zdjęcie jest współczesne, taki widok zachwycił mnie, kiedy byłam dzieckiem, mieszkałam nieopodal - w Świdnicy i często kryłam się w czeluściach zamkowej stajni- uciekając przed groźnymi masztalerzami.
Kare Ślązaki, zapach stajni, zapach koni, ich rżenie, prychanie, tajemnica jeździectwa.
W holu głównym, koło biura koniuszego, tablice ku pamięci wybitnych Ślązaków, które urodziły się w Książu na przestrzeni dziesiątek lat.
Do dziś pamiętam to drżenie w duszy, kiedy tam bywałam i coś nieokreślonego, kiedy ten oto widok zobaczyłam po raz pierwszy.
Dlatego mój pierwszy Przyjaciel-koń, Dukat, o którym pisałam wcześniej- jest Ślązakiem. Już wiecie, dlaczego.

wtorek, 3 marca 2009

Apacz w Ojcowiźnie


Apacz- koń, pracujący w hipoterapii, był u nas w Ojcowiźnie na dwumiesięcznym "odreagowaniu". Sprawiał bowiem wrażenie przemęczonego pracą, był niechętny instruktorom i młodzieży, która na nim jeździła. Gryzł, nie pozwalał się czyścić, miał agresję do wydarzeń wokół niego.
Pod koniec tygodnia wraca do swojej rodzimej stajni.
Jest wyciszony, wypoczęty. Nie gryzie, chętnie współpracuje z ludźmi.
Mamy nadzieję, że powróci do "swojego zawodu" hipoterapeuty.
Ale to dopiero pokaże czas. Czy ponowna praca z dziećmi znowu go nie przerośnie?
(na zdjęciu, fot. P. Gajewski)
Apacz i Daria- w zimowej scenerii Ojcowizny